poniedziałek, 24 czerwca 2013

Pierwszy dzień "Tydzień obserwacji" i przepis na maseczke drożdżową


Witajcie ! Dziś mija pierwszy dzień akcji „Tydzień obserwacji”.
Oto mój dzisiejszy jadłospis:



Posiłki
Niestety po weekendowym wyjeździe nie mam w domu owoców i warzyw. A dziś kompletnie nie miałam czasu ich kupić. Miała kupić siostra, ale oczywiście nie kupiła. No trudno jutro się już kupi na pewno :) Więc zjadłam płatki orkiszowe z mlekiem owsianym i  po śniadaniu czułam się bardzo dobrze. Byłam głodna, a płatki (rzadko je w sumie jem bo przeważnie owoce mam na śniadanie) bardzo szybko zaspokoiły mój głód. Czułam się naprawdę lekko i przyjemnie. Za szybkie jedzenie to moja zmora, ale starałam się jeść dokładnie.
Dziś byłam na ognisku więc nic nie jadłam prócz chlebka. Myślę, że zamiast tego chleba mogłam zjeść moją bułkę, której w końcu nie zjadłam, ale dziewczyny przygotowały mi chleb i jakoś tak wyszło. Trzeci posiłek zjadłam tak na szybko, ponieważ śpieszyłam się z mamą do miasta. Mimo tego starałam się dokładnie przeżuwać. Niestety mama miała ostatnie dwa kawałki gorzkiej czekolady z wiśniami z manufaktury czekolady i skusiłam się na te dwie ostatnie kawałki ;) A po zakupach tato ugotował makaron z pomidorkami. Mniam. A ciasto niespodziewanie przyniosła znajoma i reszta wiadoma... 
Cieszę się, że nie jadłam (no może prócz czekolady i ciasta) bo mi się nudzi czy coś w tym rodzaju. Dziś nie było czasu na nudy, ale dzień trochę zabiegany. 

Płyny
Na razie wypiłam 8 szklanek wody i dwie szklanki zielonej herbaty. Myślę, że jeszcze spokojnie wypije jeszcze 3-4 szklanki wody.

Zabiegi kosmetyczne
Dziś zrobię sobie maseczkę z drożdży. A teraz przepis na maseczkę:

Treningi
Niestety cały czas zabiegana jestem ale mam nadzieję, że uda mi się zaraz chwilę czasu poświęcić na trening.

Maseczka z drożdży
Drożdże są źródłem witamin z grupy B oraz mikroelementów, takich jak chrom i selen. Domowa maseczka z drożdży ma działanie przeciwtrądzikowe, oczyszczające, odżywcze i wzmacniające. Polecam maseczki drożdżowe, ponieważ cera jest po nich super. Odżywiona, oczyszczona itd.

  • Wersja podstawowa- dla cery normalnej:
Mieszamy ok 20g drożdży z 2 łyżkami mleka (lub wody),tak, aby uzyskać dość gęstą papkę. Maseczkę nakładamy na całą twarz omijając okolice oczu, a kiedy wyschnie, czyli po 15-20 min, zmywamy ją ciepłą wodą. 

  • Wersja łagodniejsza- dla cery suchej i wrażliwej
Mieszamy 20g drożdży z 2 łyżkami oliwy z oliwek i nanosimy tak przygotowaną maseczkę na twarz. Po 15-20 min zmywamy ciepłą wodą.

  • Wersja najmocniejsza- dla cery tłustej (ja mam cerę normalną i nie mam jakiegoś problemu z trądzikiem itp ale robię sobie tą maseczkę najczęściej)
1 łyżkę drożdży mieszamy z przegotowaną zimną wodą (można mlekiem) i dodajemy kilkanaście kropel soku z cytryny. Papkę nakładamy na twarz i pozostawiamy do całkowitego wyschnięcia, po czy spłukujemy ciepłą wodą. Maseczka jest świetna na zaskórniaki i trądzik.

Maseczkę drożdżową należy stosować  1-2 razy w tygodniu.






Create your own banner at mybannermaker.com!

A jak Wam dzisiaj poszło ? :)

niedziela, 23 czerwca 2013

Przypomnienie

Witajcie :) Właśnie wróciłam z Warszawy. Koncert NIESAMOWITY !!! Ale o tym może jutro ;) Chciałam Wam tylko przypomnieć, że od jutra zaczyna się nasza akcja- "Tydzień obserwacji" i od jutra do niedzieli zapisujemy nasze posiłki, treningi itd. Wszystko macie napisane w poniedziałkowym poście :) Do jutra !
PS. Jeszcze można się zapisać.

piątek, 21 czerwca 2013

Treningi i dieta


Witajcie kochani.
Czy Wam też przez te upały nie chce się jeść ? Ja ostatnio na śniadanie piję tylko wodę z cytryną i odrobiną miodu i do tego jem tylko truskawki. I praktycznie nic nie jem. Dziś poszłam do koleżanki więc u niej zjadłam trochę makaronu z truskawkami. I teraz też truskawki lub inne owoce np. czereśnie. A tak to tylko woda, woda i jeszcze raz woda ! Ile ja teraz piję. Normalnie dużo pije, a teraz to naprawdę dużo. Ale to dobrze :) A jak u Was z piciem wody ? Nie zapominacie ?
Ja jutro jadę do Warszawy na koncert, ale nie martwicie się. Wracam wieczorem w niedzielę, a od poniedziałku zaczynamy „Tydzień obserwacji”! Może chce się ktoś jeszcze przyłączyć ? :)



Create your own banner at mybannermaker.com!

Niestety ostatnio bardzo, ale to bardzo zaniedbałam treningi… Szkoła, oceny, wystawianie ocen na koniec roku i chora byłam, że nie mogłam ćwiczyć.  Dużo mi to czasu zajęło plus inne rzeczy spowodowały, że naprawdę według mnie mało ćwiczyłam. Wiadomo codziennie jeździłam na rowerze, na dworze czas spędzałam ale to nie to samo. Dodatkowo dopiero będę mogła znów ćwiczyć przed telewizorem bo wcześniej nie miałam jak (zawsze na PS3 włączałam treningi, a teraz nie miałam przez jakiś czas PS3). Ale wracam w niedziele z Warszawy i zabieram się ostro za ćwiczenia ! Nie ma już wymówek. Oceny w końcu wystawione, wakacje tuż tuż i przez wakacje naprawdę nie odpuszczę :) Bieganie, rower, treningi, joga itd. Będzie się działo :) W końcu !

A teraz trochę motywacji :) 







środa, 19 czerwca 2013

Szarlotka z rabarbarem i budyniem


Witajcie ! :)
Dziś kolejny przepis tym razem z rabarbarem. Tyle robiłam rzeczy z nim, a nic jeszcze nie dodałam więc czas najwyższy ;) Dopiero w tym roku jadłam pierwszy raz rabarbar i strasznie go polubiłam.
Rabarbar jest źródłem witamin A, C, E, a także potasu, magnezu, wapnia, kwasu foliowego i błonnika. W surowym rabarbarze znajduje się szkodliwy kwas szczwiowy, ale już upieczone kłącza mają właściwości antyrakowe. Wysoka zawartość polifenoli, które uwalniają się pod wpływem wysokiej temperatury, chroni organizm przed rozwojem komórek rakowych.
Przepis znalazłam na str- KLIK i trochę go zmieniłam. 

Szarlotka z rabarbarem i budyniem
Przepis na kruche ciasto:
450 g mąki pszennej
230 g masła
145g cukru
1 jajko
2 żółtka
 2 łyżki gęstej śmietany
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Wszystkie składniki zagnieść aż powstanie gładkie, jednolite ciasto. Następnie podzielić je na dwie równe części. Jedną z nich włożyć do lodówki, a drugą na do zamrażarki - na dwie godziny. (około)

Dodatkowo:
1 kg rabarbaru + 3-4 łyżki cukru
2 budynie śmietankowe bez cukru (takie na pół litra mleka) + 2 łyżki cukru
750 ml mleka
kilka łyżek bułki tartej

Rabarbar oczyścić i pokroić w kostkę (ok. 3 cm). Piekarnik nagrzać do temperatury 200 stopni. Budynie przygotować według przepisu na opakowaniu, jednak dodać tylko 750 ml mleka i 2 łyżki cukru. Nie studzić, od razu zabrać się za przygotowanie ciasta.
Tortownicę o średnicy 24 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Ciasto z lodówki rozwałkować, wyłożyć nim dno formy** i ponakłuwać widelcem. Spód oprószyć bułką tartą (by wchłonęła sok z rabarabaru). Wyłożyć rabarbar - dopiero co obrany, posypać go cukrem, a następnie wylać jeszcze ciepły budyń. Na budyń zetrzeć ciasto z zamrażarki. Tortownicę włożyć do piekarnika i piec ok. 45-50 minut.

** aby nie ogrzać zbyt ciasta, które trzymaliśmy w lodówce (dzięki czemu pozostanie kruche), unikamy kontaktu z naszymi dłońmi, czyli np. nie wylepiamy palcami dna tortownicy. mój sposób na wyłożenie ciasta kruchego: tortownicę wykładam papierem do pieczenia, po czym ten papier wyjmuję i kładę na stolnicy - na papierze "odbiła się" powierzchnia dna formy, dzięki czemu możemy idealnie dopasować ciasto podczas wałkowania. takie niby nic, ale diabeł tkwi w szczegółach :)






Smacznego !

Kochani wczoraj założyłam akcje- "Tydzień obserwacji". Kto jest chętny niech się zgłasza ! :) Więcej info w poprzednim poście.
Create your own banner at mybannermaker.com!


PS. Jak podoba Wam się nowy wygląd bloga ? :)

Akcja rabarbar - IV edycja

poniedziałek, 17 czerwca 2013

"Tydzień obserwacji"- akcja !


Witajcie kochani ! Mam dla Was taką małą niespodziankę :) Postanowiłam, że zorganizuję moją pierwszą akcje- „Tydzień obserwacji”. Już Wam mówię o co chodzi.

Już dawno przymierzam się do zapisywania tego co jem, ile jem, jak jem, o której, jak ćwiczę itd., po to  by stworzyć taką „bazę” i na jej podstawie wywnioskować jakie błędy popełniam, co chciałabym zmienić, co ulepszyć itd. Już wcześniej myślałam co by zmienić np. jeść tylko wtedy gdy jestem głodna, a nie gdy mam na to ochotę. Ale tak naprawdę nie mam solidnej bazy w postaci obserwacji. Mogę się tylko domyślać co mniej więcej robię źle, ale szersze i dokładniejsze informacje uzyskam, gdy będę miała wszystko wypisane czarno na białym. Człowiek zazwyczaj nie pamięta, że ukradkiem podjadł kawałek np. ciastka, rodzynek czy bułki. Umykają nam te drobne szczegóły, które w istocie są takie ważne ! Ponieważ myślimy „a to tylko jeden gryz”. Ten jeden zamienia się w cały kawałek i nawet nie mamy tego świadomości czasami. A gdy będziemy WSZYSTKO zapisywać co zjedliśmy na pewno zastanowimy się czy te ciastko jest mi potrzebne i czy chce by znalazło się na mojej liście (i w brzuchu !).
Dlatego doszłam do wniosku, że chcę na początku przez tydzień poobserwować samą siebie. Co jem tak naprawdę, o których godzinach, w jakich ilościach. Do tego myślę, że będzie to motywator by nie podjadać  jakiś np. rodzynek czy miodu w oczekiwaniu na obiad ;) Pomyślałam, że w sumie mogę zorganizować akcję i może ktoś zechciałby się do mnie przyłączyć :) Dlaczego mam to robić sama jak Wy również możecie ? Do tego większa motywacja będzie do pilnowania się ;)
Po tygodniu obserwacji samego siebie zrobię, a raczej zrobimy listę naszych głównych grzechów i zaczniemy powoli zmieniać je na lepsze i zdrowsze ! :) Ten jeden tydz. to wcale nie tak dużo, ale przynajmniej da nam jakiś zarys i odwołanie na którego podstawie zaczniemy „wytępiać” złe nawyki.

A teraz o akcji:
Czas: od 24 do 30 czerwca 2013r. (od pon. do niedz. włącznie)

„Regulamin akcji”: codziennie od pon. do niedz. spisujemy:
  • wszystko co zjedliśmy (nawet kilka truskawek)- ja będę dodatkowo ważyć porcje na wadze elektronicznej, ale kto jej nie ma to nie musi tego robić (dodatkowo ja będę zapisywać wszystko w dzienniku żywieniowym na stronie: potreningu.pl gdzie zostanie obliczone ile zjadłam kcal itp)
  • o której godzinie zjedliśmy posiłek

  • czy zjedliśmy go ponieważ byliśmy głodni czy to było bardziej typu: „Mam ochotę na…”
  • jak czuliśmy się po posiłku: ociężali, lekko, z lekkim uczuciem niedosytu czy raczej z pełnym brzuchem
  • czy delektowaliśmy się smakiem czy raczej połknęłyśmy w całości posiłek
  • czy powoli przeżuwałaś na tyle długo, żeby połączył się ze śliną, czy połykałaś „lekko nadgryzione” kawałki
  • ile wody, herbaty, kawy w ciągu dnia wypiłaś (niestety telefon mi się zepsuł to nie mogę chwilowo używać aplikacji która zapisuje ile wody i innych płynów wypiłam ale możecie tak jak ja narysować sobie np. 8-10 szklanek na każdy dzień i jak wypijecie jedną to odhaczacie- przypominam 1 szklanka to 250ml, a 8 szklanek dziennie to 2l)
  • ile i co ćwiczyłyścir (ile kalorii zgubiłyście) 
  • ja będę starać się na bieżąco (najlepiej codziennie) dodawać posty na bloga pisząc Wam mój jadłospis, ćwiczenia i wszystko co jest zawarte w regulaminie. Nie wymuszam by każdy to robił (bo może nie chce ujawniać), ale myślę, że dzięki temu jeszcze większa motywacja będzie do pilnowania planu. Ale myślę, że przynajmniej 2-3 dni powinny być opisane na Waszym blogu. A najlepiej jakby każdy pisał wszystkie dni.
PAMIĘTAJCIE: do prawidłowego wykonania akcji musimy być w 100% szczere same ze sobą ! Nie okłamujemy się. Nawet te niewinne truskawki, czy wiśnie mają pojawić się na kartce. Wiem, że jest ciężko, ale bądźmy z sobą szczere bo tylko tak ocenimy nasze słabości, złe nawyki.

Zapisanie się do akcji:
Jeśli chcesz zapisać się i przyłączyć do mnie do akcji napisz w komentarzu lub napisz mi e-maila: aguchaka@wp.pl . Osoby, które się zapisały do akcji mają napisać o akcji na swoim blogu/stronie i dodać banner do akcji. Dzięki temu więcej osób zobaczy akcję i miejmy nadzieję, że się przyłączy. Mamy tydz. na „przygotowanie się” :) Jeśli macie jakieś pytania to piszcie do mnie. Postaram się wyjaśnić i pomóc. A i jeszcze jedno jak wcześniej pisałam (i napisze to jeszcze raz) ma pojawić się przynajmniej 2-3 dni opisane na Waszym blogu czy stronie, a najlepiej by były wszystkie. 
Jeśli macie jakieś pomysły, które można dołączyć do akcji, dopisać do regulaminu czy tym podobne PISZCIE ! :) Chętnie przeczytam Wasze opinie co do akcji i pomysły. 


PS. Mam do Was ogromną prośbę. Jeśli chcecie i możecie oczywiście. Czy mogę Was prosić o nagłosienie akcji ? :) Im więcej osób się o niej dowie tym lepiej ! 

Do akcji dołączyli:




KOD DO BANNERU:

<a href="http://zdrowiezwyboru.blogspot.com/" target="_blank"><img src="http://i.imgur.com/rzbGnp6.jpg" alt='Create your own banner at mybannermaker.com!' border=0 /></a><br><a href="http://www.mybannermaker.com/">Make your own banner at MyBannerMaker.com!</a>

Create your own banner at mybannermaker.com!


niedziela, 16 czerwca 2013

Przepis na calzone


Witam wszystkich. Dziś mam mniej czasu  więc następnym razem napiszę Wam więcej rzeczy odnośnie żywienia itd. więc dziś podam Wam prosty i bardzo fajny przepis na własne calzone :)
Calozne to inaczej taka złożona pizza na pół, taki duży pieróg jak inni mówią. Jest pyszna i sycąca. Nie wymaga jakiś specjalnych umiejętności. A jest po prostu świetne ! :)

Przepis na ciasto (na 4 calzone):
spora szczypta drobnego cukru
250ml letniej wody
7g suszonych drożdzy/ lub 25g świeżych
2 łyżki oliwy
350g mąki (ja dałam mąkę orkiszową, ale można też dać zwykłą pszenną) + ta ilość mąki jest za mała więc musicie sami dodawać tyle mąki by była zwarta bryła ciasta
1,5  łyżeczki soli

Wykonanie:
W misce wymieszaj cukier i 125ml wody, wkrusz drożdże i odstaw na 7-8 min lub do spienienia się (jeśli dodacie drożdże świeże zróbcie dokładnie tak samo co w przypadku drożdży suchych). Wlej olej i resztę wody, następnie dodaj mąkę i sól. Wymieszaj ręką, aż powstanie zwarta bryła ciasta (niestety 350g mąki to za mało, więc ja najpierw dodaję te 350g mąki, mieszam i później tylko dosypuję mąki tak by była zwarta bryła ciasta).


Przełóż ciasto do lekko natłuszczonej miski i poruszaj ją na wszystkie strony, by natłuściło się z wierzchu. Przykryj miskę folią spożywczą i odstaw w ciepłe miejsce do podwojenia swojej objętości ( ok 1h wyrastania).
(mi tym razem naprawdę duże wyrosło)

Rozgrzej piekarnik na 240 stopni i wyłóż dwie blachy papierem do pieczenia. Gdy ciasto urośnie uderz je pięścią, wypuść z niego powietrze. Podziel ciasto na 4 równe części i z każdej uformuj kulę. Kulę rozwałkuj na oprószonym mąką blacie na okrągłe placki o średnicy 22 cm.

Dodaj składniki na połowie każdego z nich (jakie chcesz np. ser, pomidory, papryka, bazylia itd) pozostawiając centymetrowy odstęp od brzegu.




Delikatnie zwilż brzeg każdego placka i nakryj pustą połowę z nadzieniem, by powstało półkole. Palcami dociśnij brzegi placków do siebie, aby mocno się skleiły. Przenieś na natłuszczone blaszki do pieczenia. Piecz 15 min (tyle starczy). W połowie pieczenia zmień blachy miejscami. 


Możecie dodać do nich co tylko chcecie ! Eksperymentujcie :) Ja tym razem zrobiłam z: serem, pieczarkami, papryką, białymi szparagami, siemieniem, pomidorami świeżymi i z puszki i sałatą (ponieważ nie miałam rukoli to dałam zwykłą sałatę).


Smacznego !

sobota, 15 czerwca 2013

Razem czy osobno ?


Dziś kochani obiecany post o prawidłowym łączeniu pokarmów. To jest taki wstęp, a dużo więcej napiszę Wam w kolejnych postach :)

Dzisiejsza rzeczywistość
Wiele ludzi w dzisiejszych czasach cierpi na różne anomalie żołądkowe. Wzdęcia, zgagę, uczucie pełni w żołądku i jelitach, alergie pokarmowe, otyłość i inne dolegliwości żołądkowe. Bez zastanowienia, odruchowo ludzie sięgają po tabletki, coraz to w większych ilościach. Przecież reklamy mówią, że na problemy dajmy na to z wątrobą wystarczy wziąć lek X i możesz znów „bez obaw” jeść niezdrowo.  Nie zastanawiają się nad przyczyną ich dolegliwości tylko niwelują skutek. Wydaje im się, że znów będzie dobrze. Ale co się stanie gdy człowiek przestanie brać lek X ? Wróci ból ze zdwojoną mocą. I znów tabletki. A czy ktoś pomyślał, że nie pomaga sobie, a szkodzi ? Gdyby ten lek naprawdę WYLECZYŁ, a nie LECZYŁ skutek to po odstawieniu tego leku bólu by nie było. Logiczne ? Logiczne !
No ale wróćmy do łączenia pokarmów. Niestety mało kto zdaje sobie sprawę, że te wszystkie dolegliwości pokarmowe są spowodowane między innymi przez nieprawidłowe łączenie różnych pokarmów. Odżywianie wiąże się z tradycjami i nawykami. Jemy chleb z serem, mięso z ziemniakami, owoce po obiedzie. Niestety wszystko to sprawia, że nasz organizm coraz mniej sobie z tym radzi co prowadzi do powstawania trujących dla nas toksyn.

Filozofia łączenia pokarmów- dlaczego osobno ?
To co spożywamy dzieli się na: węglowodany, tłuszcze i białka, i każda grupa ma charakterystyczny czas trawienia i pozostawania w żołądku:
  • węglowodany- trawią się od 30 min (węglowodany szybkie/proste np. cukier, miód) do 2 godzin (węglowodany złożone np. kasze)
  • tłuszcze- trawią się od 3 do 5 godz.
  • białka- trawią się od 6 do 8 godz.
Wynika z tego dość jasno, że najpierw powinniśmy zjeść węglowodany, ponieważ trawią się one najszybciej, a jeżeli zjemy je na końcu zaczną nam fermentować, gnić i psuć w żołądku zanim „przepchną się” przez niestrawione białko.
Dodatkowo różne składniki wymagają różnych enzymów do trawienia. Więc gdy źle zestawimy składniki proces trawienia jest dodatkowo utrudniony.

Co dzieje się podczas złego łączenia pokarmów ?
Wyjaśnię Wam to na przykładzie węglowodanów i białek. Jemy właśnie mięso z ziemniakami. Białka jak wiemy trawią się znacznie dłużej niż węglowodany, a do tego węglowodany już zaczynają trawić się w jamie ustnej, a białka dopiero w żołądku. Węglowodany, które znajdują się nad białkiem lub jest z nim wymieszane nie może zostać prawidłowo strawione, przeszkadza mu w tym białko. Dlatego nie może się „przepchać” przez niestrawione białko, a to powoduje, że to wszystko gnije, fermentuje i pleśnieje nam w żołądku. A dlaczego tak się dzieje ? Ponieważ w żołądku panują do tego idealne warunki. Jest ok. 40°C, wilgotno. Idealne warunki. Fermentowanie i gnicie uwalnia do naszego organizmu toksyny, które są bardzo szkodliwe dla naszego organizmu. Gromadzą się przez długie lata. Ale jak to ? Przecież nie czujesz się źle po zjedzeniu klasycznego obiadu, ściema. Nie prawda. Mylisz się. Toksyny są takimi cichymi zabójcami. Gromadzą się przez 30, 40, 50 lat i zatruwają nas od środka. Nie zdajemy sobie z tego sprawy. Są one przyczyną np. „nadprogramowych” kilogramów oraz wielu chorób. To dlatego myślisz, że jesteś zdrowy. A poza tym ludzie są przyzwyczajeni do tego uczucia po jedzeniu. Takie uczucie jest zawsze, że przez to stał się normalny, niezauważalny. Po tym jak sama zaczęłam prawidłowo łączyć pokarmy i czasem jak połączę coś źle to czuję jakie to jest niemiłe uczucie…takiej pełni. A tak nie ma być… A i jeszcze jedno. Prawidłowo skomponowany posiłek bez mięsa trawi się ok- 3 godz.
Prawidłowo skomponowany posiłek z mięsem trawi się ok- 4 godz.
Nieprawidłowo skomponowany posiłek trawi się ok- 8 godz i dodatkowo spędza od 24 do nawet 48 godz. (!!!) w jelitach próbują się „przepchać”

Co jest czym ?
Wiem z własnego doświadczenia, że niektórzy mają problem z klasyfikacją żywności. Nie wiedzą czy to białka, czy to tłuszcze więc zrobię taką małą ściągę.

Węglowodany:
chleb, pieczywo
słodycze
kasze
ziemniaki
makaron
płatki np. śniadaniowe
czekolada
cukier
miód
cukierki
ciastka, ciasta
lody          
warzywa
owoce
warzywa strączkowe

Tłuszcze:
margaryna
masło
oliwa
oleje roślinne
śmietana
smalec
sery np. żółte, pleśniowe, topione
boczek

Białka:
makaron
orzechy
kasze
warzywa strączkowe
mięso czerwone
ryby
drób
nabiał
jajka

Produkty takie jak np. makaron, warzywa strączkowe są w kategorii i białka, i węglowodanów, ponieważ mają one podobny stosunek białek do węglowodanów. Dlatego z natury są one ciężkostrawne. Wiadomo, że każde pożywienie ma w sobie i węglowodany, tłuszcze, i białka, ale ich stosunek do siebie powoduje czy są one w gr. węglowodanów czy tłuszczy.

Najczęstsze błędy:
Najczęstszym błędem jest łączenie białek z węglowodanami czyli: kanapka z serem czy szynką, schabowy z ziemniakami. Białka i węglowodany przeszkadzają sobie wzajemnie w trawieniu. Jak to prawidłowo zastawić ? Macie ochotę na ziemniaki-p proszę bardzo. Możecie zjeść porcję ze świeżym masłem, do tego warzywa, surówki. Macie apetyt na mięso- nie ma sprawy. Możecie podać do tego warzywa, surówki. Ser pokrojony w kostkę może być składnikiem sałatki. Chleb możecie zjeść z ogórkiem, sałatą, kiełkami, pastami warzywnymi itd.
Kolejnym jednym z najczęstszym popełnianym błędem jest jedzenie owoców lub słodyczy po posiłku. Jak wiecie będą one fermentować i gnić. Jeśli macie ochotę na owoce czy jakieś słodkości zjedźcie je najlepiej 30 min przed posiłkiem lub 2 godz. po posiłki. Unikniecie wtedy przykrych konsekwencji.

Co zyskasz przez prawidłowe łączenie pokarmów ?
Na początku te zasady mogą wydać Wam się dziwnie, nienaturalne i niemożliwe do wprowadzenia w życie. Może się pojawić pytanie- i co ja właściwie mam teraz jeść ? Nie martwcie się ! Przeszłam dokładnie to samo i wiem, że praktyka czyni mistrza ! Teraz to wszystko jest dla mnie rzeczą naturalną i oczywistą. Jem tak od ok. roku. Dzięki temu zyskacie przede wszystkim więcej energii (ponieważ wcześniej masę energii była marnowana do strawienia tego „koszmaru”). Dzięki temu, że nie będzie jedzenie gnić nie będzie postawać tyle toksyn i zacznie się proces detoksykacji. Ja dzięki temu zrzuciłam trochę z wagi. Myślę, że to jest kolejny plus. A przede wszystkim miną dolegliwości i choroby będą trzymać się z daleka.

A na koniec polecam Wam zobaczyć krótki filmik: KLIK. Jak to mówią- śmierć czai się w jelitach...


C.d.n.