środa, 19 czerwca 2013

Szarlotka z rabarbarem i budyniem


Witajcie ! :)
Dziś kolejny przepis tym razem z rabarbarem. Tyle robiłam rzeczy z nim, a nic jeszcze nie dodałam więc czas najwyższy ;) Dopiero w tym roku jadłam pierwszy raz rabarbar i strasznie go polubiłam.
Rabarbar jest źródłem witamin A, C, E, a także potasu, magnezu, wapnia, kwasu foliowego i błonnika. W surowym rabarbarze znajduje się szkodliwy kwas szczwiowy, ale już upieczone kłącza mają właściwości antyrakowe. Wysoka zawartość polifenoli, które uwalniają się pod wpływem wysokiej temperatury, chroni organizm przed rozwojem komórek rakowych.
Przepis znalazłam na str- KLIK i trochę go zmieniłam. 

Szarlotka z rabarbarem i budyniem
Przepis na kruche ciasto:
450 g mąki pszennej
230 g masła
145g cukru
1 jajko
2 żółtka
 2 łyżki gęstej śmietany
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Wszystkie składniki zagnieść aż powstanie gładkie, jednolite ciasto. Następnie podzielić je na dwie równe części. Jedną z nich włożyć do lodówki, a drugą na do zamrażarki - na dwie godziny. (około)

Dodatkowo:
1 kg rabarbaru + 3-4 łyżki cukru
2 budynie śmietankowe bez cukru (takie na pół litra mleka) + 2 łyżki cukru
750 ml mleka
kilka łyżek bułki tartej

Rabarbar oczyścić i pokroić w kostkę (ok. 3 cm). Piekarnik nagrzać do temperatury 200 stopni. Budynie przygotować według przepisu na opakowaniu, jednak dodać tylko 750 ml mleka i 2 łyżki cukru. Nie studzić, od razu zabrać się za przygotowanie ciasta.
Tortownicę o średnicy 24 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Ciasto z lodówki rozwałkować, wyłożyć nim dno formy** i ponakłuwać widelcem. Spód oprószyć bułką tartą (by wchłonęła sok z rabarabaru). Wyłożyć rabarbar - dopiero co obrany, posypać go cukrem, a następnie wylać jeszcze ciepły budyń. Na budyń zetrzeć ciasto z zamrażarki. Tortownicę włożyć do piekarnika i piec ok. 45-50 minut.

** aby nie ogrzać zbyt ciasta, które trzymaliśmy w lodówce (dzięki czemu pozostanie kruche), unikamy kontaktu z naszymi dłońmi, czyli np. nie wylepiamy palcami dna tortownicy. mój sposób na wyłożenie ciasta kruchego: tortownicę wykładam papierem do pieczenia, po czym ten papier wyjmuję i kładę na stolnicy - na papierze "odbiła się" powierzchnia dna formy, dzięki czemu możemy idealnie dopasować ciasto podczas wałkowania. takie niby nic, ale diabeł tkwi w szczegółach :)






Smacznego !

Kochani wczoraj założyłam akcje- "Tydzień obserwacji". Kto jest chętny niech się zgłasza ! :) Więcej info w poprzednim poście.
Create your own banner at mybannermaker.com!


PS. Jak podoba Wam się nowy wygląd bloga ? :)

Akcja rabarbar - IV edycja

poniedziałek, 17 czerwca 2013

"Tydzień obserwacji"- akcja !


Witajcie kochani ! Mam dla Was taką małą niespodziankę :) Postanowiłam, że zorganizuję moją pierwszą akcje- „Tydzień obserwacji”. Już Wam mówię o co chodzi.

Już dawno przymierzam się do zapisywania tego co jem, ile jem, jak jem, o której, jak ćwiczę itd., po to  by stworzyć taką „bazę” i na jej podstawie wywnioskować jakie błędy popełniam, co chciałabym zmienić, co ulepszyć itd. Już wcześniej myślałam co by zmienić np. jeść tylko wtedy gdy jestem głodna, a nie gdy mam na to ochotę. Ale tak naprawdę nie mam solidnej bazy w postaci obserwacji. Mogę się tylko domyślać co mniej więcej robię źle, ale szersze i dokładniejsze informacje uzyskam, gdy będę miała wszystko wypisane czarno na białym. Człowiek zazwyczaj nie pamięta, że ukradkiem podjadł kawałek np. ciastka, rodzynek czy bułki. Umykają nam te drobne szczegóły, które w istocie są takie ważne ! Ponieważ myślimy „a to tylko jeden gryz”. Ten jeden zamienia się w cały kawałek i nawet nie mamy tego świadomości czasami. A gdy będziemy WSZYSTKO zapisywać co zjedliśmy na pewno zastanowimy się czy te ciastko jest mi potrzebne i czy chce by znalazło się na mojej liście (i w brzuchu !).
Dlatego doszłam do wniosku, że chcę na początku przez tydzień poobserwować samą siebie. Co jem tak naprawdę, o których godzinach, w jakich ilościach. Do tego myślę, że będzie to motywator by nie podjadać  jakiś np. rodzynek czy miodu w oczekiwaniu na obiad ;) Pomyślałam, że w sumie mogę zorganizować akcję i może ktoś zechciałby się do mnie przyłączyć :) Dlaczego mam to robić sama jak Wy również możecie ? Do tego większa motywacja będzie do pilnowania się ;)
Po tygodniu obserwacji samego siebie zrobię, a raczej zrobimy listę naszych głównych grzechów i zaczniemy powoli zmieniać je na lepsze i zdrowsze ! :) Ten jeden tydz. to wcale nie tak dużo, ale przynajmniej da nam jakiś zarys i odwołanie na którego podstawie zaczniemy „wytępiać” złe nawyki.

A teraz o akcji:
Czas: od 24 do 30 czerwca 2013r. (od pon. do niedz. włącznie)

„Regulamin akcji”: codziennie od pon. do niedz. spisujemy:
  • wszystko co zjedliśmy (nawet kilka truskawek)- ja będę dodatkowo ważyć porcje na wadze elektronicznej, ale kto jej nie ma to nie musi tego robić (dodatkowo ja będę zapisywać wszystko w dzienniku żywieniowym na stronie: potreningu.pl gdzie zostanie obliczone ile zjadłam kcal itp)
  • o której godzinie zjedliśmy posiłek

  • czy zjedliśmy go ponieważ byliśmy głodni czy to było bardziej typu: „Mam ochotę na…”
  • jak czuliśmy się po posiłku: ociężali, lekko, z lekkim uczuciem niedosytu czy raczej z pełnym brzuchem
  • czy delektowaliśmy się smakiem czy raczej połknęłyśmy w całości posiłek
  • czy powoli przeżuwałaś na tyle długo, żeby połączył się ze śliną, czy połykałaś „lekko nadgryzione” kawałki
  • ile wody, herbaty, kawy w ciągu dnia wypiłaś (niestety telefon mi się zepsuł to nie mogę chwilowo używać aplikacji która zapisuje ile wody i innych płynów wypiłam ale możecie tak jak ja narysować sobie np. 8-10 szklanek na każdy dzień i jak wypijecie jedną to odhaczacie- przypominam 1 szklanka to 250ml, a 8 szklanek dziennie to 2l)
  • ile i co ćwiczyłyścir (ile kalorii zgubiłyście) 
  • ja będę starać się na bieżąco (najlepiej codziennie) dodawać posty na bloga pisząc Wam mój jadłospis, ćwiczenia i wszystko co jest zawarte w regulaminie. Nie wymuszam by każdy to robił (bo może nie chce ujawniać), ale myślę, że dzięki temu jeszcze większa motywacja będzie do pilnowania planu. Ale myślę, że przynajmniej 2-3 dni powinny być opisane na Waszym blogu. A najlepiej jakby każdy pisał wszystkie dni.
PAMIĘTAJCIE: do prawidłowego wykonania akcji musimy być w 100% szczere same ze sobą ! Nie okłamujemy się. Nawet te niewinne truskawki, czy wiśnie mają pojawić się na kartce. Wiem, że jest ciężko, ale bądźmy z sobą szczere bo tylko tak ocenimy nasze słabości, złe nawyki.

Zapisanie się do akcji:
Jeśli chcesz zapisać się i przyłączyć do mnie do akcji napisz w komentarzu lub napisz mi e-maila: aguchaka@wp.pl . Osoby, które się zapisały do akcji mają napisać o akcji na swoim blogu/stronie i dodać banner do akcji. Dzięki temu więcej osób zobaczy akcję i miejmy nadzieję, że się przyłączy. Mamy tydz. na „przygotowanie się” :) Jeśli macie jakieś pytania to piszcie do mnie. Postaram się wyjaśnić i pomóc. A i jeszcze jedno jak wcześniej pisałam (i napisze to jeszcze raz) ma pojawić się przynajmniej 2-3 dni opisane na Waszym blogu czy stronie, a najlepiej by były wszystkie. 
Jeśli macie jakieś pomysły, które można dołączyć do akcji, dopisać do regulaminu czy tym podobne PISZCIE ! :) Chętnie przeczytam Wasze opinie co do akcji i pomysły. 


PS. Mam do Was ogromną prośbę. Jeśli chcecie i możecie oczywiście. Czy mogę Was prosić o nagłosienie akcji ? :) Im więcej osób się o niej dowie tym lepiej ! 

Do akcji dołączyli:




KOD DO BANNERU:

<a href="http://zdrowiezwyboru.blogspot.com/" target="_blank"><img src="http://i.imgur.com/rzbGnp6.jpg" alt='Create your own banner at mybannermaker.com!' border=0 /></a><br><a href="http://www.mybannermaker.com/">Make your own banner at MyBannerMaker.com!</a>

Create your own banner at mybannermaker.com!


niedziela, 16 czerwca 2013

Przepis na calzone


Witam wszystkich. Dziś mam mniej czasu  więc następnym razem napiszę Wam więcej rzeczy odnośnie żywienia itd. więc dziś podam Wam prosty i bardzo fajny przepis na własne calzone :)
Calozne to inaczej taka złożona pizza na pół, taki duży pieróg jak inni mówią. Jest pyszna i sycąca. Nie wymaga jakiś specjalnych umiejętności. A jest po prostu świetne ! :)

Przepis na ciasto (na 4 calzone):
spora szczypta drobnego cukru
250ml letniej wody
7g suszonych drożdzy/ lub 25g świeżych
2 łyżki oliwy
350g mąki (ja dałam mąkę orkiszową, ale można też dać zwykłą pszenną) + ta ilość mąki jest za mała więc musicie sami dodawać tyle mąki by była zwarta bryła ciasta
1,5  łyżeczki soli

Wykonanie:
W misce wymieszaj cukier i 125ml wody, wkrusz drożdże i odstaw na 7-8 min lub do spienienia się (jeśli dodacie drożdże świeże zróbcie dokładnie tak samo co w przypadku drożdży suchych). Wlej olej i resztę wody, następnie dodaj mąkę i sól. Wymieszaj ręką, aż powstanie zwarta bryła ciasta (niestety 350g mąki to za mało, więc ja najpierw dodaję te 350g mąki, mieszam i później tylko dosypuję mąki tak by była zwarta bryła ciasta).


Przełóż ciasto do lekko natłuszczonej miski i poruszaj ją na wszystkie strony, by natłuściło się z wierzchu. Przykryj miskę folią spożywczą i odstaw w ciepłe miejsce do podwojenia swojej objętości ( ok 1h wyrastania).
(mi tym razem naprawdę duże wyrosło)

Rozgrzej piekarnik na 240 stopni i wyłóż dwie blachy papierem do pieczenia. Gdy ciasto urośnie uderz je pięścią, wypuść z niego powietrze. Podziel ciasto na 4 równe części i z każdej uformuj kulę. Kulę rozwałkuj na oprószonym mąką blacie na okrągłe placki o średnicy 22 cm.

Dodaj składniki na połowie każdego z nich (jakie chcesz np. ser, pomidory, papryka, bazylia itd) pozostawiając centymetrowy odstęp od brzegu.




Delikatnie zwilż brzeg każdego placka i nakryj pustą połowę z nadzieniem, by powstało półkole. Palcami dociśnij brzegi placków do siebie, aby mocno się skleiły. Przenieś na natłuszczone blaszki do pieczenia. Piecz 15 min (tyle starczy). W połowie pieczenia zmień blachy miejscami. 


Możecie dodać do nich co tylko chcecie ! Eksperymentujcie :) Ja tym razem zrobiłam z: serem, pieczarkami, papryką, białymi szparagami, siemieniem, pomidorami świeżymi i z puszki i sałatą (ponieważ nie miałam rukoli to dałam zwykłą sałatę).


Smacznego !

sobota, 15 czerwca 2013

Razem czy osobno ?


Dziś kochani obiecany post o prawidłowym łączeniu pokarmów. To jest taki wstęp, a dużo więcej napiszę Wam w kolejnych postach :)

Dzisiejsza rzeczywistość
Wiele ludzi w dzisiejszych czasach cierpi na różne anomalie żołądkowe. Wzdęcia, zgagę, uczucie pełni w żołądku i jelitach, alergie pokarmowe, otyłość i inne dolegliwości żołądkowe. Bez zastanowienia, odruchowo ludzie sięgają po tabletki, coraz to w większych ilościach. Przecież reklamy mówią, że na problemy dajmy na to z wątrobą wystarczy wziąć lek X i możesz znów „bez obaw” jeść niezdrowo.  Nie zastanawiają się nad przyczyną ich dolegliwości tylko niwelują skutek. Wydaje im się, że znów będzie dobrze. Ale co się stanie gdy człowiek przestanie brać lek X ? Wróci ból ze zdwojoną mocą. I znów tabletki. A czy ktoś pomyślał, że nie pomaga sobie, a szkodzi ? Gdyby ten lek naprawdę WYLECZYŁ, a nie LECZYŁ skutek to po odstawieniu tego leku bólu by nie było. Logiczne ? Logiczne !
No ale wróćmy do łączenia pokarmów. Niestety mało kto zdaje sobie sprawę, że te wszystkie dolegliwości pokarmowe są spowodowane między innymi przez nieprawidłowe łączenie różnych pokarmów. Odżywianie wiąże się z tradycjami i nawykami. Jemy chleb z serem, mięso z ziemniakami, owoce po obiedzie. Niestety wszystko to sprawia, że nasz organizm coraz mniej sobie z tym radzi co prowadzi do powstawania trujących dla nas toksyn.

Filozofia łączenia pokarmów- dlaczego osobno ?
To co spożywamy dzieli się na: węglowodany, tłuszcze i białka, i każda grupa ma charakterystyczny czas trawienia i pozostawania w żołądku:
  • węglowodany- trawią się od 30 min (węglowodany szybkie/proste np. cukier, miód) do 2 godzin (węglowodany złożone np. kasze)
  • tłuszcze- trawią się od 3 do 5 godz.
  • białka- trawią się od 6 do 8 godz.
Wynika z tego dość jasno, że najpierw powinniśmy zjeść węglowodany, ponieważ trawią się one najszybciej, a jeżeli zjemy je na końcu zaczną nam fermentować, gnić i psuć w żołądku zanim „przepchną się” przez niestrawione białko.
Dodatkowo różne składniki wymagają różnych enzymów do trawienia. Więc gdy źle zestawimy składniki proces trawienia jest dodatkowo utrudniony.

Co dzieje się podczas złego łączenia pokarmów ?
Wyjaśnię Wam to na przykładzie węglowodanów i białek. Jemy właśnie mięso z ziemniakami. Białka jak wiemy trawią się znacznie dłużej niż węglowodany, a do tego węglowodany już zaczynają trawić się w jamie ustnej, a białka dopiero w żołądku. Węglowodany, które znajdują się nad białkiem lub jest z nim wymieszane nie może zostać prawidłowo strawione, przeszkadza mu w tym białko. Dlatego nie może się „przepchać” przez niestrawione białko, a to powoduje, że to wszystko gnije, fermentuje i pleśnieje nam w żołądku. A dlaczego tak się dzieje ? Ponieważ w żołądku panują do tego idealne warunki. Jest ok. 40°C, wilgotno. Idealne warunki. Fermentowanie i gnicie uwalnia do naszego organizmu toksyny, które są bardzo szkodliwe dla naszego organizmu. Gromadzą się przez długie lata. Ale jak to ? Przecież nie czujesz się źle po zjedzeniu klasycznego obiadu, ściema. Nie prawda. Mylisz się. Toksyny są takimi cichymi zabójcami. Gromadzą się przez 30, 40, 50 lat i zatruwają nas od środka. Nie zdajemy sobie z tego sprawy. Są one przyczyną np. „nadprogramowych” kilogramów oraz wielu chorób. To dlatego myślisz, że jesteś zdrowy. A poza tym ludzie są przyzwyczajeni do tego uczucia po jedzeniu. Takie uczucie jest zawsze, że przez to stał się normalny, niezauważalny. Po tym jak sama zaczęłam prawidłowo łączyć pokarmy i czasem jak połączę coś źle to czuję jakie to jest niemiłe uczucie…takiej pełni. A tak nie ma być… A i jeszcze jedno. Prawidłowo skomponowany posiłek bez mięsa trawi się ok- 3 godz.
Prawidłowo skomponowany posiłek z mięsem trawi się ok- 4 godz.
Nieprawidłowo skomponowany posiłek trawi się ok- 8 godz i dodatkowo spędza od 24 do nawet 48 godz. (!!!) w jelitach próbują się „przepchać”

Co jest czym ?
Wiem z własnego doświadczenia, że niektórzy mają problem z klasyfikacją żywności. Nie wiedzą czy to białka, czy to tłuszcze więc zrobię taką małą ściągę.

Węglowodany:
chleb, pieczywo
słodycze
kasze
ziemniaki
makaron
płatki np. śniadaniowe
czekolada
cukier
miód
cukierki
ciastka, ciasta
lody          
warzywa
owoce
warzywa strączkowe

Tłuszcze:
margaryna
masło
oliwa
oleje roślinne
śmietana
smalec
sery np. żółte, pleśniowe, topione
boczek

Białka:
makaron
orzechy
kasze
warzywa strączkowe
mięso czerwone
ryby
drób
nabiał
jajka

Produkty takie jak np. makaron, warzywa strączkowe są w kategorii i białka, i węglowodanów, ponieważ mają one podobny stosunek białek do węglowodanów. Dlatego z natury są one ciężkostrawne. Wiadomo, że każde pożywienie ma w sobie i węglowodany, tłuszcze, i białka, ale ich stosunek do siebie powoduje czy są one w gr. węglowodanów czy tłuszczy.

Najczęstsze błędy:
Najczęstszym błędem jest łączenie białek z węglowodanami czyli: kanapka z serem czy szynką, schabowy z ziemniakami. Białka i węglowodany przeszkadzają sobie wzajemnie w trawieniu. Jak to prawidłowo zastawić ? Macie ochotę na ziemniaki-p proszę bardzo. Możecie zjeść porcję ze świeżym masłem, do tego warzywa, surówki. Macie apetyt na mięso- nie ma sprawy. Możecie podać do tego warzywa, surówki. Ser pokrojony w kostkę może być składnikiem sałatki. Chleb możecie zjeść z ogórkiem, sałatą, kiełkami, pastami warzywnymi itd.
Kolejnym jednym z najczęstszym popełnianym błędem jest jedzenie owoców lub słodyczy po posiłku. Jak wiecie będą one fermentować i gnić. Jeśli macie ochotę na owoce czy jakieś słodkości zjedźcie je najlepiej 30 min przed posiłkiem lub 2 godz. po posiłki. Unikniecie wtedy przykrych konsekwencji.

Co zyskasz przez prawidłowe łączenie pokarmów ?
Na początku te zasady mogą wydać Wam się dziwnie, nienaturalne i niemożliwe do wprowadzenia w życie. Może się pojawić pytanie- i co ja właściwie mam teraz jeść ? Nie martwcie się ! Przeszłam dokładnie to samo i wiem, że praktyka czyni mistrza ! Teraz to wszystko jest dla mnie rzeczą naturalną i oczywistą. Jem tak od ok. roku. Dzięki temu zyskacie przede wszystkim więcej energii (ponieważ wcześniej masę energii była marnowana do strawienia tego „koszmaru”). Dzięki temu, że nie będzie jedzenie gnić nie będzie postawać tyle toksyn i zacznie się proces detoksykacji. Ja dzięki temu zrzuciłam trochę z wagi. Myślę, że to jest kolejny plus. A przede wszystkim miną dolegliwości i choroby będą trzymać się z daleka.

A na koniec polecam Wam zobaczyć krótki filmik: KLIK. Jak to mówią- śmierć czai się w jelitach...


C.d.n.

środa, 12 czerwca 2013

Podsumowanie: "Jestem z siebie dumna" i trzeci maraton blogerek


Witajcie kochani. Znowu wkrada się brak czasu. Nawet na ćwiczenia. Koniec roku to same kartkówki, sprawdziany...czekam z niecierpliwością na wakacje ! 

W poniedziałek dobiegł koniec akcja „Jestem z siebie dumna!” Chodziło o to by codziennie do pojemniczka wrzucać po 3 karteczki z naszymi małymi sukcesami. Dziś czas na małe podsumowanie. 
Pomysł mi się bardzo podoba. Już wcześniej miałam taki pomysł w głowie, ale nie miałam zbytnio motywacji, a teraz nadarzyła się dobra okazja. Karteczki są motywujące i na pewno przyjemnie jest zapisać nasz mały sukces. Dzięki temu, że musimy poszukać przynajmniej 3 drobnych i dobrych rzeczy z całego dnia patrzymy na niego inaczej. Mimo, że dzień wydawał się do kitu, wszystko nie wychodziło, trzeba zmusić się do zobaczenia również pozytywów :) Na początku jest to trudne ale z dnia na dzień przychodzi to coraz łatwiej. Patrzmy na świat przez różowe okulary, bo taki świat jest piękniejszy i dostrzegajmy te dobre rzeczy, a nie tylko te złe.  Te karteczki mogą nam pomóc :) Ja mam zamiar mieć cały rok taki słoiczek i wrzucać do niego moje małe sukcesy. Wam również polecam byście sami na własnej skórze się przekonali :) A oto moje „pudełko”:


i kilka karteczek:
  • znalazłam czas na czytanie
  • zmusiłam się do ćwiczeń mimo niechęci (PS. Było super !)
  • zamiast jechać autem do stajni poszłam na nogach
  • zamiast iść spacerkiem do stajni biegam 1,5 km 
  • upiekłam pyszne ciasto
  • poświęciłam czas paznokciom 
  • zrobiłam sobie maseczkę 
  • nie zaniedbałam zdrowego żywienia na wycieczce
To są tylko niektóre przykłady. :) Chciałam Wam dać zdjęcia moich karteczek ale aparat coś ma "focha" i nie chce robić ładnych zdjęć ;)

A dziś odbył się trzeci maraton blogerek, w którym wzięłam udział. Niestety nie miałam czasu zrobić wszystkich ćwiczeń, ponieważ nie miałam czasu, ale ile mogłam to zrobiłam. Niestety nie miałam dać Wam wcześniej znać o akcji. Jeszcze trochę muszę się pomęczyć i w końcu upragniony luz. Niedługo gdy znajdę więcej czasu zacznę pisać o prawidłowym łączeniu pokarmów i różnych innych rzeczach. :) Może się uda nawet jakoś w ten weekend ? :) 

niedziela, 9 czerwca 2013

Przepis na bananotoffi i Liebster Blog


Witajcie. Przepraszam, że znów tyle mnie nie było, ale 2.06 zespół mi się telefon i nie mam do dziś (w pon mam nadzieję uda mi się pójść pooglądać nowe), a na dodatek 3.06 zespół nam się komputer i dopiero dziś mam do z powrotem. Niestety nie wiele miałam czasu w tym tygodniu na intensywniejsze ćwiczenia, ale mimo to staram się ćwiczyć.

Dziś dam Wam przepis na pyszne bananotofi bez pieczenia. Ciasto jest pyszne, ale nie jest to jakoś super zdrowe i ma trochę kalorii.
Ostatnio mama kupiła na spróbowanie bio masę kajmakową (własnoręcznie robioną). Mieli przyjść goście, trzeba wykorzystać masę (pierwszy raz w ogóle ją jadłam ;) ) więc postanowiłam zrobić jakieś ciasto. Jest pyszne i raz na ruski rok można zrobić :) Przepis wzięłam ze str-KLIK, ale ja trochę go zmodyfikowałam

Przepis (forma 22-24 cm):
20 g masła
200 g herbatników
500 ml masy kajmakowej + 50 g masła
3 banany
300 ml śmietanki kremówki 30% 
1/4 szklanki trzcinowego cukru
1 łyżka cukru z prawdziwą wanilią lub wanilia
1 kostka czekolady
kakao

Wykonanie:
Przygotowanie zaczynam od pokruszenia herbatników. Ja robię to tłuczkiem, ale możecie też zmielić blenderem, siekaczka itp.



Mieszam herbatniki z roztopionym masłem. Całość powinna mieć konsystencję mokrego piasku i tym wylepiam spód (formę wykładam papierem) i boki.


Masę kajmakową i masło daję do garnka, podgrzewam i wylewam na ciastka.


Na to kładę pokrojone grubo banany i skrapiam je sokiem z cytryny. Chowam do lodówki jeśli całość jest ciepła od ciasteczkowego spodu (w kolejnym kroku będę nakładać smietanę i nie można nakładać na ciepłe, bo siądzie).

Ubijam śmietanę z cukrem. Mieszam aż będzie śmietanka ubita i wykładam na banany

Posypuje kakao i jeszcze ścieram kostkę czekolady. Chowam do lodówki na kilka godzin. Ja swoje banotofi wyjęłam po jakiejś godzinie, też było dobre, ale jeszcze lepsze było kolejnego dnia.



Smacznego !

PS. W przepisie tym pierwszym było 400g masy kajmakowe, ale że ja miałam 500g to tyle dałam. I jeszcze tam było żeby do śmietany dodać żelatyny, ale ja jej nie używam, a agar mi się skończył więc nic nie dawałam i powiem Wam, że nie trzeba nic dodawać :) Może niedługo pomyślę nad stworzeniem zdrowszej wersji tego ciasta :)


A teraz nominacje do Liebster Blog :) Zostałam nominowana przez:
- Adę  (niestety nie znalazłam pytań :( )

Dziękuję za nominacje ! Następnym razem ja wytypuję następne osoby :)

Pytania od Asi:
1. Jakie jest Twoje największe marzenie? Mieć stajnie, konie i ogródek ;)
2. Jakie cechy powinien posiadać Twój chłopak/mąż? Najlepiej zdrowo się odżywiać (wegetarianin lub weganin), jeździć konno, ćwiczyć, być troskliwym i kochanym
3. Lubisz być w centrum uwagi? Dlaczego? Lubię nie wiem dlaczego, ale umiem też wysłuchać innych :)
4. Wyjeżdżasz na bezludną wyspę, kogo zabierasz ze sobą?  Konia i rodzinę lub przyjaciółkę
5. Ulubiony rodzaj sportu? Jazda konna, rower, bieganie, pływanie, fitness
6. Co sądzisz o loteriach? Fajnie byłoby wygrać w Lotka :)
7. Lubisz ryzykować? W sumie tak ale to zależy ;)
8. Jaka jest Twoja ulubiona pora roku? Wiosna i lato
9. Samej do Włoch czy z przyjaciółką na miasto? I to i to :)
10. Lubisz poznawać nowych ludzi? Oczywiście :)
11. Czego najbardziej się boisz? Hmm sama nie wiem ;)

Pytania od Nicole:
1. Jakie masz plany na przyszłość? Studiować, po studniach pojeździć po świecie do moich „guru” z jeździectwa i u nich się uczyć
2. Jaki masz cel (kg)? W sumie tak dokładnie to nie wiem ale tak jakoś 50-52 kg
3. Jakie ćwiczenia robisz z największą przyjemnością? Na brzuch i pupę
4. Twoje ulubione danie to..? Oj dużo tego ! :)
5. Co robisz w wolnych chwilach? Czytam, ćwiczę, gotuję
6. Gdzie pojechałabyś by odpocząć od rzeczywistości? Na łono natury, lasy, góry, morza, ptaków śpiew, tam gdzie jest mało ludzi :)
7. Co zabrałabyś na bezludną wyspę? Konia, książki, blender i wyciskarkę :)
8. Jaka chciałabyś być? W sumie nie wiem ale na pewno bardziej wysportowana
9. Twoja mocna strona to..? Chęć ciągłego doskonalenia siebie, chęć nauki, jak coś zaczynam to końce
10. Odchudzam się ponieważ.. Ponieważ chcę być zgrabna, wysportowana :)
11. Ile godzin w tygodniu średnio czytasz książki? Dokładnie ile to nie wiem ale dużo :)

Pytania od żółte gerbery:
 1. Jak widzisz siebie za 5/10 lat?  Wysportowaną :)
 2. Ulubiona forma aktywności? Jazda konna, jazda na rowerze, pływanie, bieganie, fitness
 3. Najpiękniejsze słowa jakie usłyszałaś/zdarzenie jakie utkwiło Ci w pamięci? Oj nie wiem ale bardzo lubię cytat „Bądź zmianą którą chcesz ujrzeć we wszechświecie”
 4.Co lubisz w sobie najbardziej? Włosy, usta, piersi, nogi
 5. Jaki jest najczęstszy błąd jaki popełniasz będąc na diecie? Jedzenie gdy nie jestem głodna…
 6. Z czego jesteś dumna jako kobieta, która odważyła się zmienić swoje życie na lepsze? Z tego, że sama się do tego przyczyniłam, nikt mi nie pomagał, a teraz ja mogę być motywacją dla innych, jestem dumna, że nie idę za „tłumem” tylko jestem sobą
 7. Uczysz się języków obcych/ a może już jakiś opanowałaś (jaki)? Uczę się angielskiego, w przyszłości chce się nauczyć włoskiego/hiszpańskiego
 8. Co Cię denerwuje w ludziach/ dzisiejszym świecie najbardziej?  Denerwuje mnie dużo rzeczy np. to że marnuje się tyle jedzenia na świecie, to że zanieczyszczają nasz wspólny świat, śmiecą, wycinają tyle drzew, a nie sadzą nowych, że zabijają zwierzęta itd
 9. Jak spędzasz wolny czas? Czytając, gotując, ćwicząc itd.
 10. Ulubione danie? Za dużo jest potraw by wybrać jedno :)
 11. Miejsce, które chciałabyś odwiedzić. Oceania, Karaiby

Pytania od Zofi:
1. Twoje największe marzenie? Mieć stajnie, konie i ogródek ;)
2.Co lub kogo wybrałbyś/ałabyś na bezludną wyspę? Konia, książki, wyciskarkę i blender :)
 3. Ulubiony film i książka. Hmmm trudno mi jest powiedzieć. Uwielbiam różne książki i filmy :)
4.Czy kiedykolwiek chciałaś/eś być kimś innym? Nie, cieszę się, że jestem sobą :) Ale czasem fajnie byłoby wcielić się na chwile w kogoś innego
5.Twoja obsesja. Konie i zdrowe odżywianie się ;)
6.Ulubiona zabawka z dzieciństwa. Chyba takiej nie miałam lub nie pamiętam
7. Słowo, które Cie opisuje? Pełna energii
8. Laptop czy komputer stacjonarny?   Laptop
9. W skali od 0-10 jak oceniasz swoją urodę? Oj trudne pytanie ! :)
10. Teraz myślę o... Maszynie do lodów ;)
11. Czekam na... Swojego, własnego konia

niedziela, 2 czerwca 2013

Trucizna w butelce


Witajcie,
Przepraszam, że tyle się nie odzywałam, ale praktycznie nie było mnie w domu. Od pon do śr byłam w Zakopanym. Na szczęście wzięłam swój chleb na zakwasie i siemię. W pensjonacie oczywiście jakiś „waciak” zamiast chleba więc ja delektowałam się moim pysznym chlebkiem. Niestety była jakaś wstrętna margaryna więc jadłam na śniadanie sam chleb z pomidorem i ogórkiem. Wody też pilnowałam :) Po wycieczce przyjechała do mnie kuzynka i cały czas coś w kuchni robiłyśmy m.in. lemoniadę z koperku (bo nie miałyśmy pietruszki), calzone, pastę z liści rzodkiewki, rukoli, słonecznika i siemienia, tarte cytynową. Później pojechałam do koleżanki i również w kuchni. Zrobiłyśmy pastę z ciecierzycy i ciasto. A z okazji wczorajszego święta pojechałam z rodzicami do restauracji. Więc od czw do wczoraj miałam brzuch jak dętka ;) Ale koniec tego dobrego. Co za dużo (nawet zdrowego) to nie zdrowo. A jak Wam minął długi weekend ?

A teraz trochę o truciźnie w butelce czyli napojach gazowanych. 

Co zawierają napoje gazowane ?
Samą chemie ! Napoje gazowane zawierają zwykle bardzo dużo cukru oraz kalorii. Znajdziesz w nich mnóstwo sztucznych barwników, konserwantów, kofeinę i same choroby. Picie napojów gazowanych i sztucznych soków nie wnosi nic dobrego. Zobaczmy jak wpływają  na nas równe składnik:

  • -kwas węglowy- jest słabym kwasem i wcale nie poprawia trawienia. A znana jest plotka, że jest na odwrót. Natomiast wypłukuje magnez, którego i tak już brakuje z powodu ciągłego stresu. Więc picie takich napojów potęguje tylko stres.
  • -kwas fosforowy (typu cola)- wypłukuje jeszcze więcej składników odżywczych, a przede wszystkim cynk i magnez. Zwiększa przy tym ryzyko osteoporozy, chorób zębów, przyzębia, dziąseł a także niszczyć szkliwo na zębach.
  • -kofeina- blokuje wchłanianie większości witamin i związków mineralnych na wiele godzin, a nawet na całą dobę ! Dodatkowo prowadzi do nadpobudliwości. Kofeina pobudza, ale nie na długo. Po pewnym czasie czujemy jeszcze większe znużenie. Może powodować problemy ze spaniem. Wpływa na centralny układ nerwowy i funkcjonowanie mózgu, powodując czasowe zmiany postrzegania, nastroju, świadomości i zachowania. Kofeina zwiększając poziom adrenaliny (hormonu stresu) w organizmie powoduje uczucie niepokoju i napięcia w organizmie. Zamiast działać jako „stworzenia” w pełni świadome mamy mniejszą kontrolę nad swoimi myślami, zachowaniem oraz emocjami. Dodatkowo kofeina działa moczopędnie – co oznacza, że przyspiesza usuwanie wody z organizmu, pomimo tego, że nie odczujemy pragnienia, możemy być odwodnieni.
  • -glin (aluminium)- pijąc napoje z puszki lub z plastikowej butelki tylu PET zatruwamy nasz organizm glinem, a w przypadku plastikowej butelki  to zawierają one pseudoestrogeny, czyli substancje zbliżone do estrogenów, lecz są szkodliwe dla naszego organizmu.
  • - cukier- przede wszystkim zwiększa kaloryczność (napoje typu zero wcale nie są zdrowsze niż te z cukrem ! są w takim samym stopniu niezdrowe albo i jeszcze bardziej). Jest bardzo, ale to bardzo niezdrowy (ale o tym dlaczego, kiedy indziej napiszę). W szklance jest ok. 6 łyżeczek cukru, w pół litrze 12, a w litrze aż ponad 24 łyżeczek !!!
  • -regulator kwasowości- to dzięki niemu możemy wypić tak słodki napój. Bez tego nie wiem kto był by  wstanie wypić takie paskudztwo. Nie czujemy dzięki niemu słodkości, ponieważ go równoważy
  • -dwutlenek węgla- uwalniany dwutlenek węgla zwiększa objętość żołądka, a zarazem ciśnienie w jamie brzusznej, uciskają przeponę i pogarszają dotlenienie. Jest przyczyną kolek.
  • -dodatkowo masę konserwantów, barwnikach- które są dla nas szkodliwe, są silnymi alergenami, działają drażniąco itp


PRZERAŻAJĄCE !

Co dzieje się po wypiciu napoju gazowanego i jakie są tego skutki?

Poza pobudzeniem apetytu i sprzyjaniu otyłości ,wywołują próchnicę zębów i choroby przyzębia. Cukier uzależnia i wzmaga łaknienie. To prowadzi do błędnego koła, im więcej pijesz słodkich napojów, tym mocniejsze odczuwasz pragnienie, więc znowu po nie sięgasz.
Naukowcy dowiedli, że słodkie napoje są przyczyną nadpobudliwości u dzieci. Do tego sprawiają, że człowiek staje się agresywny.  Dodatkowo duże spożycie napojów gazowanych może prowadzić do cukrzycy. Jak widać „efektów ubocznych” picia takich napoi jest MNÓSTWO ! Sami kupujemy te świństwa, pijemy na własne życzenie i sami niszczymy siebie od środka. Gdzie tu zdrowy rozsądek ? Nie mam pojęcia.
Natomiast w badaniu prowadzonym przez dr Pereira na Uniwersytecie Stanu Minnesota analizowano informacje zebrane od 60 000 osób, którzy z różną częstotliwością spożywali napoje gazowane. U 140 przebadanych pacjentów zdiagnozowano nowotwór trzustki. Jak wykazano, osoby, które spożywały największe ilości słodzonych napojów gazowanych (średnio 5 razy w tygodniu) miały o 87% większe ryzyko rozwoju raka, niż ci, którzy pili je rzadko.
W Ameryce na 10 osób 7 ma otyłość ! A statystyki te ciągle rosną. Jest to przerażające.



Bądźmy świadomi tego co jemy i pijemy do to chodzi o nasze zdrowie !



Warto zobaczyć i obejrzeć: