Jestem uczennicą. Szkoła to mój codzienny obowiązek.
Codziennie po szkole jadę rowerem do stajni. Zajmuję się (codziennie) ok. 2-4
końmi ;) Jeszcze nie mam swojego konia, ale mam wspaniałych trenerów i dzięki
nim pracuje na wyłączność praktycznie z 3 końmi :) + mogę pracować z każdym
innym koniem kiedy mam więcej czasu. Ale o koniach kiedy indziej.
Od roku jestem wegetarianką. Stosuję dietę rozdzielną. Lubię
gotować i piec. Nie jem chipsów, batonów, żelek i innych słodyczy. No może
jedyne co jem to gorzką czekoladę (minimum 70%). Lecz nie zawsze tak było…
Kiedyś jadłam strasznie, ale to strasznie dużo słodyczy (a i kiedyś gorzka
czekolada nie była dla mnie słodyczą tylko czymś czego nie dało się zjeść).
Rano, po szkole, po południu, wieczorem i kiedy tylko pojawiła się ochota.
Kochałam je, ale one mnie nie za bardzo ;) Kochałam również mięso i nie mogłam
zrozumieć jak można nie jeść mięsa. Przecież ono jest takie pyszne ! A do tego
inni mówią, że „zdrowe”… Typowe myślenie ludzi… Niestety, mało kto wie jak
naprawdę powstaje mięso i inne przetwory, które tak ładnie wygląda i pachnie na
naszych talerzach. Ludzie nie wiedzą bo idą do sklepu i kupują już gotowy
produkt. Gdyby mieli sami w pogoni złapać wiewiórkę, zabić ją własnymi rękami,
rozszarpać i zjeść…nie wiem kto by był w
stanie to zrobić. Przytoczę tu słowa: „Gdyby rzeźnie miały szklane ściany,
każdy byłby wegetarianem” – Paul McCartney. Również nie przepadałam za
warzywami takimi jak szpinak, brukselka, brokuły, kalafior, cukinia, dynia,
marchewka, buraki, bakłażan, szparagi itd. Jednym słowem lista była długa, a
nie lubiłam ich nawet nie próbując.
Więc jak to się stało, że uwielbiająca mięso, słodycze i
fast foody oraz jedząc 2 obiady dziennie (jeden na stołówce i 1 w domu)
zaczęłam myśleć co jem i jak jem ? Przyczyniło się do tego kilka osób. Po
pierwsze wrażenie na mnie zrobił artykuł autorstwa mojego jeździeckiego góry-
Małgorzaty Morsztyn. Dzięki niej zaczęłam powoli myśleć. Kolejnymi osobami są
moi trenerzy. Pewnego dnia jak siedzieliśmy razem u Małgorzaty Morsztyn (pojechałam
do niej z trenerami i z koniem na szkolenie prywatne) jedząc zaczęliśmy
rozmawiać i mój trener wspomniał, że je rozdzielnie. Nie wiedziałam wtedy na
czym to polega i co to jest, ale ta wzmianka wystarczyła mi, żebym się
zainteresowała i tak „ziarno” zaczęło kiełkować :) Zaczęłam rozmawiać z nimi
nie tylko na temat koni, ale również żywienia i oni pokazali mi, że istnieją
różne drogi i nie można wierzyć we wszystko co inni mówią. Co z tego, że inni
mówią jak nie mają racji ? Dobrze znać różne opinie, ale każdy sam powinien się
zastanowić i dowiedzieć się co dla niego dobre, a co nie. Powinniśmy mieć
otwarte umysły. Jestem im bardzo wdzięczna nie tylko za możliwości jakie mi
dają, ale że zaszczepili we mnie tyle dobrego m.in. cierpliwość, że sama jestem
odpowiedzialna za to jak żyję i to, że mimo inni robią inaczej „bo tak robią”
wszyscy jak nie jestem „wszyscy” tylko ja jestem SOBĄ i nie podążam ślepo za
innymi tylko pomyślę zanim zdecyduję się czy pójdę czy nie. Samodzielne myślenie
i asertywność. Nie bać się, że robię coś inaczej niż wszyscy. Byłam kiedyś
nieśmiała w wyrażaniu swojej opinii i zachowania. Teraz dzięki nim przełamuję
to :)
Jedna idea przerodziła się w coś wielkiego i niesamowitego.
To chęć walki o lepsze jutro i chęć pracy nad sobą bo nikt inny, tylko ja sama,
mogę uczynić się zdrowszą, bardziej wysportowaną itp., a co za tym idzie
szczęśliwą i otwartą na świat i ludzi. Inni mogą dać mi tylko narzędzia, a od
nas samych zależy co z tym zrobimy. Nikt mnie nie zmuszał. Nikt mnie nie
przekonywał. Ja sama podjęłam decyzję.
To wszystko (np. że czegoś nie lubimy czy uwielbiamy) siedzi
w naszej głowie. Kiedyś warzywa były fe, a dziś kocham szpinak, brokuły,
kalafiory, marchewkę, kiełki i masę innych rzeczy, których bym kiedyś nie
tknęła, a słodycze mi zbrzydły. Wiem to, że siedzi to tylko i wyłącznie w
naszej głowie, myśleniu, bo sama to przeżyłam.
Wiadomo, ideałem nie jestem i też popełniam błędy, a nawet
masę i będę popełniać, ale pomimo tej krętej drogi z wieloma dziurami i dołami, jak i prostymi, cieszę
się, że jestem jaka jestem :)