piątek, 12 lipca 2013

Czytanie etykiet- strata czasu czy konieczność ?


Witajcie. Od poniedziałku jak wiecie zmagam się z moim złym nawykiem czyli za szybkim jedzeniem. Idzie mi coraz lepiej. Oczywiście czasem zdarza mi się zapomnieć o dokładnym przeżuwaniu, ale coraz szybciej sobie przypominam o tym. A nawet jeśli nie pamiętam odrobinę już wolniej jem :) Wiadomo jeszcze pracuje nad tym ale jest coraz lepiej. Krok po kroczku i będę jadła wolno „odruchowo”. A dziś poszłam na rower (w końcu !) i zrobiłam dziś ok. 33km. Zajęło mi to ok. 1h 15-20 min. W tym poświęciłam 10 min ok przerwy ponieważ miałam ważny telefon. Chciałam przejechać dziś 40 km ale dobrze, że musiałam wracać bo ledwo co zdążyłam przed ulewą :)

Świadome kupowanie- czytanie etykiet część 1
Czytanie napisów o składzie danego produktu może być nie tylko pouczające ale może nas uchronić przed bardzo niekorzystnymi efektami działania na organizm. Aż włos na głowie nam się może zjeżyć gdy zobaczymy co my właściwie jemy. Obserwując innych ludzi w sklepie łatwo zobaczyć, że większość ludzi jedyne co sprawdza datę terminu ważności i tylko to. Jest to zdecydowanie za mało ! Sprawdzanie co zawiera dany produkt, jest w dzisiejszym świecie wręcz koniecznością, a świadomość tego faktu jest…żenująco niska.
Niestety większość ludzi ma błędne przekonanie i zaufanie, że instytucje powołane do pilnowania zdrowia spowodują, że na półkach będą tylko zdrowie i bezpieczne produkty.  Poziom toleranci i dopuszczanie różnych jakże szkodliwych produktów jest żenująco wysoki więc jeśli samemu nie zadbasz o to, co jesz i co kupujesz nie licz na długi zdrowie ! Instytucje to jeden wielki biznes, a wiadomo, że gdy w grę wchodzi niewiarygodna ilość pieniędzy tam ludzie i nasze zdrowie schodzi na dalszy plan…
Czytaj etykiety ! A zobaczysz, że to co zostało napisane dużymi literami na opakowaniu, dalekie jest od tego co faktycznie posiada dany produkt. Nie daj się oszukać i manipulować ! Nie daj z siebie zrobić frajera !
Tymczasem obowiązująca ustawa z dn. 25 sierpnia 2006 r. o bezpieczeństwie żywności i żywienia stawia dość konkretne wymagania, o których warto wiedzieć we własnym interesie. Prawo jest w tym zakresie dość jasne i chroni konsumenta, który, zależnie od treści etykiety, podejmuje decyzje o wydawaniu swych pieniędzy na ten, a nie inny produkt.
 Jeśli etykieta produktu nie zawiera tego, co powinna, lub jest elementem manipulacji, oznacza to, że producent nie potrafi lub nie chce sprostać prawu odnośnie znakowania, a więc nie może zapewnić wystarczająco dobrej jakości produkcji i/lub jej bezpieczeństwa. Wówczas warto podchodzić z dużym sceptycyzmem do jego produktów, niezależnie od ceny, jaką one posiadają.
To jest bardzo ważne i należy wiedzieć, że prawo stwierdza jednoznacznie,że etykieta NIE powinna:

  1.  wprowadzać w błąd konsumenta tekstem lub rysunkiem w zakresie istoty środka spożywczego, rodzaju, właściwości, składu, ilości, pochodzenia lub metod produkcji, przypisywania środkowi spożywczemu działania lub właściwości, których nie posiada;
  2. przypisywać środkowi spożywczemu właściwości zapobiegania lub leczenia chorób lub powoływać się na takie właściwości; nie dotyczy to dietetycznych środków spożywczych oraz wód mineralnych leczniczych (uwaga: działanie lecznicze wymaga potwierdzenia wynikami badań farmakodynamicznych i klinicznych);
  3. zawierać takich określeń, jak: „zdrowy”, „bezpieczny” itp.;
  4. sugerować, że środek spożywczy posiada specjalne właściwości, które w rzeczywistości posiadają wszystkie podobne środki spożywcze. 

Zdecydowana większość konsumentów nie jest tego świadoma, a więc warto zwrócić uwagę na to, że środki spożywcze znakuje się, podając bezpośrednio na opakowaniu, etykiecie lub obwolucie następujące informacje:
  1. nazwę;
  2. wykaz występujących w środku spożywczym surowców, łącznie z substancjami dodatkowymi, dozwolonymi, stosowanymi w czasie produkcji lub przetwarzania środków spożywczych i obecnych w końcowym produkcie nawet w innej postaci, zwanych dalej „składnikami”;
  3. datę, do której prawidłowo przechowywany środek spożywczy zachowuje pełne właściwości jakościowe i zdrowotne, zwaną dalej „datą minimalnej trwałości” lub termin, przed którego upływem środek spożywczy zachowuje przydatność do spożycia, zwany dalej „terminem przydatności do spożycia”;
  4. zawartość netto;
  5. warunki przechowywania – przy znakowaniu terminem przydatności do spożycia oraz w przypadkach, gdy jakość środka spożywczego w istotny sposób zależy od warunków jego przechowywania;
  6. nazwę i adres producenta;
  7. nazwę i adres podmiotu gospodarczego paczkującego lub rozlewającego środek spożywczy;
  8. kraj, w którym wyprodukowano środek spożywczy lub w którym dokonano przetworzenia zmieniającego właściwości środka spożywczego, jeśli jego pominięcie mogłoby wprowadzić w błąd konsumenta;
  9. sposób użycia, jeżeli brak tej informacji uniemożliwiałby właściwe postępowanie ze środkiem spożywczym;
  10. poziom substancji smolistych i nikotyny w dymie papierosowym oraz pouczenie o szkodliwości dymu tytoniowego;
  11. zawartość tłuszczu w wypadku produktów mlecznych;
  12. moc napoju zawierającego powyżej 1,2% objętościowych alkoholu wyrażoną w procentach objętościowych;
  13. klasę jakości lub inny wyróżnik jakości w przypadku, gdy dla środka spożywczego określono klasyfikację jakościową;
  14. napis „utrwalono radiacyjnie” w przypadku środków spożywczych konserwowanych metodami radiacyjnymi;
  15. oznaczenie określonej ilości środka spożywczego otrzymanego z tego samego surowca i w jednakowych warunkach produkcyjnych (partii produkcyjnej), umożliwiające identyfikację tego środka;
  16. maksymalną zawartość składnika dla środka spożywczego, którego nazwa sugeruje brak tego składnika;
  17. numer normy, jeżeli wprowadzono obowiązek jej stosowania. 

W przypadku produktu, którego największa powierzchnia nie przekracza 10 cm2, znakuje się, umieszczając następujące dane:
  1. nazwę,
  2. nazwę i adres producenta,
  3. datę minimalnej trwałości lub termin przydatności do spożycia,
  4. zawartość netto lub liczbę sztuk,
  5. zawartość tłuszczu w wypadku wyrobów mlecznych,
  6. moc napoju zawierającego powyżej 1,2% objętościowych alkoholu wyrażoną w procentach objętościowych,
  7. oznaczenie określonej ilości środka spożywczego otrzymanego z tego samego surowca i w jednakowych warunkach produkcyjnych (partii produkcyjnej), umożliwiające identyfikację tego środka. 

Odnośnie nazwy środka spożywczego – powinna ona być zgodna z normą, a przy jej braku powinna być to nazwa powszechnie przyjęta. Nazwa powinna precyzyjnie informować o rodzaju środka spożywczego, umożliwiać łatwe odróżnienie od podobnych środków spożywczych, a także zawierać dane dotyczące procesów technologicznych stosowanych podczas przetwarzania. Ponadto, produkt spożywczy można dodatkowo znakować nazwą firmową albo inną.
Wykaz składników powinien wymieniać w malejącej kolejności składniki stosowane w produkcji lub przy przetwarzaniu środków spożywczych i znajdujące się w końcowym produkcie nawet w innej postaci. Jest to niezwykle ważna informacja, ponieważ konsument może wówczas łatwo identyfikować, jakie ilości poszczególnych składników zawiera dany wyrób, a wielu producentów, szczególnie wytwarzających tanie czy niskiej jakości produkty, niechętnie podaje procentową
zawartość poszczególnych składników. Produkty spożywcze znakuje się: datą minimalnej trwałości lub terminem przydatności do spożycia (produkty spożywcze nietrwałe mikrobiologicznie, czyli łatwo psujące się, oraz dietetyczne środki spożywcze i środki spożywcze dla niemowląt i dzieci do lat trzech).
Przepis ten nie dotyczy jednak:
  1. świeżych owoców, warzyw i ziemniaków – nie obranych i nie rozdrobnionych,
  2. win i miodów pitnych,
  3. napojów o zawartości objętościowej powyżej 10 proc. alkoholu,
  4. cukru,
  5. octu,
  6. soli, z wyjątkiem soli jodowanej,
  7. tytoniu i wyrobów tytoniowych.

Jeżeli nie jest możliwe ze względów technicznych oznaczenie na opakowaniu po określeniu słownym daty cyfrowej, należy umieścić informację, w jakim miejscu opakowania znajduje się data; miejsce to powinno być widoczne bez otwierania opakowania. Dopuszcza się znakowanie datą minimalnej trwałości lub terminem przydatności do spożycia (zależnie od rodzaju środka spożywczego) oraz oznaczenie partii produkcyjnej na opakowaniach zbiorczych firmowych, pod warunkiem sprzedaży detalicznej bezpośrednio z tych opakowań:
  1. gumy do żucia, lodów formowanych, aromatów do ciast, drobnych trwałych wyrobów cukierniczych typu lizaki itp.
  2. środków spożywczych o masie netto do 50 gramów, takich jak kostki bulionowe, serki topione, masło ekstra itp.

Jak widać producenci nie zawsze stosują się do przepisów i kuszą ludzi pięknymi nazwami i obrazkami. Niestety nie ponoszą na to konsekwencji, a na dodatek zarabiają olbrzymie pieniądze. Sami musimy wziąć sprawy i zdrowie w swoje ręce.
A więc…
Czytaj etykiety!
fragmenty z książki: „Przez żołądek do sukcesu”.
c.d.n.




poniedziałek, 8 lipca 2013

Poranny bieg orientacyjny, przeżuwanie i fotorelacja


Poranny bieg orientancyjny

Dziś rano wypiłam szejka (jabłko i banan) i poszłam pobiegać. W końcu po długiej przerwie ! Wzięłam jakieś adidasy mamy, bo moje ostatnio się zniszczyły i jeszcze nie kupiłam dla siebie. Słuchawki w uszy, rozgrzewka i poszłam. Zaczęłam o 10.40. Stwierdziłam, że pobiegnę do trochę oddalonego lasu. Niestety przez to że dosłownie przed domem budują nam Intermarche, Bricomarche i stacje paliwową (!!! -.- i zasłonili mi widok na pola i las)  musiałam szukać ścieżki do lasu, bo tamtej nie ma. W końcu znalazłam. Nie byłam tam bardzo dawno. Chyba raz czy dwa z rodzicami i raz z koleżanką. Postanowiłam pobiec sama. Pierwsze 2 km biegłam równym tempem chodź zadanie nie było łatwe, ponieważ biegłam polami i bardzo nierównymi ścieżkami i trochę ciężko było. Wbiegłam do lasu i tu się zatrzymałam. Zdjęłam słuchawki, bo Natura dawała cudowny koncert. Grzech nie słuchać. Droga w prawo, lewo i na górę. Pamiętam, że z rodzicami poszłam w prawo więc tam pobiegłam. Lekko czułam lęk bo nie wiadomo czy ktoś tu jest, a ja jestem sama. Próbowałam odgonić od siebie myśli. Jeszcze na dodatek nie popsikałam się na komary i inne owady (trzeba było posłuchać Intuicji ! która mówiła by się popsikać) i od razu jakiś giez mnie dorwał. Postanowiłam biec i mniej się zatrzymywać by odgonić się od nich. Co chwila coś wyskakiwało za krzaków.- Dobiegłam do pewnego miejsca i już trochę chaszcze były. Nie było ich tyle jak byłam  mała. Postanowiłam zawrócić, a tam może kiedy indziej się zabrać. Chciałam wejść na górę, ponieważ raz tam kiedyś byłam. Góra naprawdę stroma, ale wbiegłam, a nie szłam :) Poszłam kawałek i stwierdziłam, że muszę przyjść ku kiedyś z kimś i na pewno wypsikana z długimi spodniami bo owadów coraz więcej. Przypomniałam sobie, że przecież mogę zdjęcia zrobić, ale trochę kiepskie mi wyszły bo musiałam odganiać się od much i robić szybko. Zeszłam w dół co stanowiło małe wyzwanie i jeszcze kilka zdjęć zrobiłam. Na dziś koniec zwiedzania. Po lesie zrobiłam jakieś 1,22 km. Nie wkładając już słuchawek biegłam tą samą trasą do domu. Niestety nierówności są duże, że nawet raz się wywaliłam, ale na szczęście jakoś dobrze i w niektórych miejscach musiałam zwalniać. Nie obyło się też ucieczek przed muchami, które mnie goniły już od lasu. Więc zrobiłam kolejne 2 km. Razem wyszło jakieś 5, 22 km. Skończyłam o 11.20 czyli zajęło mi to 40 minut. Oczywiście w lesie dużo się zatrzymywałam, słuchałam, robiłam zdjęcia więc to mnie spowolniło. Ale to pierwszy bieg taki bardziej zapoznawczy czy warto tam biegać :) Muszę się z kimś tam wybrać i zobaczyć jak tam jest. Przyszłam do domu i stwierdziłam, że zrobię jeszcze trening Total Fitness z magazynu SHAPE. Zleciało szybko :) W sumie chciałam więcej pobiegać, ale jak pisałam dziś bardziej orientacja. A i jeszcze miałam spacer z moim małym kuzynem :)

Moje zmagania z powolnym jedzeniem.  
Dzień zaczął się bardzo dobrze. Ostatnio niestety pod względem jedzeniem to sobie pofolgowałam i to mocno… :( Nie dość, że tyle świąt było (urodziny mamy, koniec roku, parapetówka, spotkania rodzinne), dużo ciast to na dodatek ostatnio tknęłam krówkę ! jak ja nie jem tych świństw, tak tknęłam. Chcę zrobić odwyk od cukru, a ciasto robić bez cukru tylko ewentualnie z ksylitolem lub ze stewią. Ale wzięłam się w garść i koniec z tym obżarstwem. Jutro dzień tylko owocowo-warzywny. Nic innego, ale o tym może jutro Wam napiszę :) Do nasycania szejków śliną jestem przyzwyczajona. 1:0 dla mnie Po treningu, później na obiad zrobiłam sobie pęczak z leczem i warzywami. Bardzo dokładnie jadłam. 2:0 dla mnie. Niestety później mama przywiozła pierogi z jagodami, a jeszcze ich w tym sezonie chyba nie jadłam. Rzuciłam się z siostrą i przyzwyczajenia wzięły w górę. Pożarłam, a nie zjadłam. 2:1. Później trochę zjadłam czereśni i truskawek, ale gdy pojechaliśmy do ciotki, wieczorem byłam głodna, a do tego mama z ciocią zrobiły frytki, dawno nie jadłam i też je pożarłam. U mnie zawsze jest z frytkami problem. Bo każdy je jak najszybciej by mieć więcej. Więc 2:2. Wyrównana walka. Przynajmniej szejk i obiad zjadłam naprawdę dobrze, ale nie jestem zadowolona. Jutro muszę się pilnować. 


Fotorelacja (niestety tel komórkowym zdj robione)
Przed lasem 

Za tymi krzakami jest ostro pod górkę

A to dróżka w prawo- po chwili jest zarośnięta polana







A to widoczki po drodze




A to ze spaceru z kuzynem 

Create your own banner at mybannermaker.com!

piątek, 5 lipca 2013

Każdy kęs ma znaczenie...


Witajcie. Przepraszam za przerwę ale nie miałam czasu by cokolwiek napisać. Ćwiczeń nie zaniedbałam :) W środę zrobiłam Skalpel Ewy, a w czw Kilera. Dla przypomnienia :) A teraz zapraszam na przeczytanie o skutkach niedokładnego gryzienia.

Dzisiejsza rzeczywistość
Często połykamy zbyt duże kęsy bez dokładnego pogryzienia. Powoduje to znaczne obciążenie żołądka i niedokładne, utrudnione trawienie. Tymczasem powinniśmy w jamie ustnej przeżuwać jeden kęs nie mniej niż 30 razy !  (zależy od pożywienia, które jemy. Jeśli przeżuwamy truskawkę czy malinę wiadomo, że przeżuć będzie mniej, a jeśli jemy np. chleb to niech będzie minimum 30 żuć) mieszając ze śliną, zanim zostanie połknięty. Zanim wyjaśnię dlaczego jest to takie ważne przyjrzyjmy się procesowi, który zachodzi w jamie ustnej. 

Na czym polega proces wstępnego trawienia i korzyści płynące z dokładnego przeżuwania
Zadaniem zębów jest rozdrabnianie pokarmów. Siekacze dzielą go na kawałki, a zęby boczne mielą na półpłynną papkę, a kły muszę uporać się z twardszymi, czy bardziej włóknistymi fragmentami. Już w jamie ustnej rozpoczyna się trawienie węglowodanów (inaczej trawienie wstępne) pod wpływem enzymu zawartym w ślinie (ptyalina).
Przesycanie pokarmów śliną (dokładne przeżuwanie) ma podwójną funkcję. Z jednej strony bogate w węglowodany pożywanie ulega w jamie ustnej wstępnemu trawieniu, z drugiej strony zaś, zostaje niemal dosłownie zapakowane w ślinę. Każdy kęs opatrzony zostaje warstwą ochronną, co znacznie ułatwia przełykanie. Ponadto ślina ma działanie antybakteryjne.
Dodatkowo w trakcie przeżuwania nasz mózg wydziela taki neurotransmiter o nazwie serotonina. Jest ona odpowiedzialna za nasze dobre psychiczne samopoczucie. To znaczy ludzie którzy są diagnozowani z depresja prawie zawsze mają jego niedobór i jest on głównym składnikiem zawartym w lekach antydepresyjnych.
Kolejną ważną sprawą jest to, że im dokładnie przeżujemy pokarm i wymieszamy ze śliną nasz żołądek będzie o wiele mniej obciążony i trawienie ulegnie znaczniej poprawie. Ponieważ niestrawiony pokarm (niedokładnie pogryziony i niezmieszany dostatecznie ze śliną) w temperaturze blisko 40°C szybko zaczyna gnić i fermentować, powodując m.in. wzdęcia czy powstawanie trujących toksyn.
Istotną też rzeczą jest to że im dłużej i dokładniej przeżuwamy pokarm szybciej czujemy się najedzeni czy syci. Dzieje się tak, ponieważ zanim jedzenie trafi do naszego żołądka i wyśle sygnał „sytości” może minąć nawet 15 min. Więc jeśli dłużej gryziemy i jemy pokarm obtoczony śliną szybciej trafia do żołądka. Dokładne gryzienie zaspokaja głód mniejszą ilością jedzenia, co zapobiega przed „podjadaniem”.  
Część dolegliwości gastrycznych można zmniejszyć, rozpoczynając od dokładnego przeżuwania. Jedzenie w pośpiechu, bez dokładnego przegryzania i wymieszania ze śliną to prosta droga do problemów gastrycznych i wielu chorób powodowanych złym funkcjonowaniem układu pokarmowego.  

Podsumowanie
Dlatego nawet jak pijesz szejki, soki czy nawet wodę wymieszaj je koniecznie ze ślina (mi to przypomina płukanie zębów).  Nie łykaj pochopnie dlatego, że będziesz się czul głodny jak połkniesz zamiast “ zjeść” to pokarm nie będzie  mógł  się prawidłowo strawić. Jest takie przysłowie, które mówi “ Żuj swój sok i pij swoje jedzenie”.  Czyli: żuj, przeżuwaj , wymieszaj ze śliną i dopiero wtedy połykaj.

Akcja „Jedz powoli, czas nie goni”
Ja sama niestety ma z tym wielki problem. Niestety ! Pamiętam przez co to się zaczęło. Kiedyś jak miałam może z 3-4 lata jadłam bardzo wolno. Mój tato zawsze jadł wszystko najszybciej i pierwszy zawsze kończył posiłek. Więc ja jako małe dziecko chciałam zawsze być od Niego szybsza i zjeść pierwsza obiad. Udało się…ale niestety jakim kosztem. Teraz muszę na nowo uczyć się powoli jeść i delektować się smakiem. Prośba z mojej strony do rodziców: Proszę dawajcie dzieciom dobry przykład ! Ponieważ ma to ogromny wpływ na nie. Nie niszczcie zdrowia Waszych pociech, tylko przekazujcie im zdrowe i mądre nawyki (ale pamiętajcie, trzeba zacząć od siebie ! :))
Dlatego związku z tym, że wiele osób (i ja) ma problem z dokładnym przeżuwaniem (a jest to niezwykle ważne) zakładam tygodniową akcję „Jedz powoli, czas nie goni”.
Akcja polega na tym, żeby powoli i bardzo dokładnie przeżuwać pokarm- minimum 30 razy (zależy od pożywienia, które jemy. Jeśli przeżuwamy truskawkę czy malinę wiadomo, że przeżuć będzie mniej, a jeśli jemy np. chleb to niech będzie minimum 30 żuć) i delektować się smakiem każdego posiłku. Wyjdzie to nam tylko na zdrowie ! 
Żeby pomóc sobie w tym trudnym wyzwaniu zachęcam Wam byście nie jedli przy włączonym telewizorze czy czytają książkę. Wtedy nie skupiamy się na jedzeniu tylko na innych rzeczach. Niech posiłek będzie dla nas odpoczynkiem i przyjemnością. Dodatkowo ja napiszę sobie kartę „jedz powoli” i będę miała ją przy sobie, w zasięgu wzroku podczas jedzenia. Ponieważ mogę zapomnieć o powolnym przeżuwaniu.
Będę Wam codziennie pisać „raporty” jak mi poszło i myślę, że Wy też piszcie jak się Wam udaje. Ważne żeby nawet po zakończeniu tej akcji dalej pracować nad tym, aż stanie się odruchem. Do tego dążymy.
Jeśli chcecie się przyłączyć piszcie w komentarzu lub na: aguchaka@wp.pl Zachęcam wszystkich bo to chodzi o nasze zdrowie ! :)

Baner do pobrania

<a href="http://zdrowiezwyboru.blogspot.com/2013/07/kazdy-kes-ma-znaczenie.html" target="_blank"><img src="http://i.imgur.com/4UajxaD.jpg" alt='Create your own banner at mybannermaker.com!' border=0 /></a><br></a>




“ Żuj swój sok i pij swoje jedzenie”.


wtorek, 2 lipca 2013

Podsumowanie "tygodnia obserwacji", moje błędy żywieniowe i recenzja płyty z magazynu SHAPE


Przepraszam Was, że wczoraj nic nie napisałam, ale nie było mnie prawie, że w domu. Zrobiłam wczoraj na nogach jakieś 11-12 km, musiałam pozałatwiać kilka rzeczy na mieście i tak mi zszedł cały dzień. Ale już jestem :) A tak na marginesie dziś po ćwiczeniach byłam taka pełna energii, że cały dom posprzątałam, a w swoim pokoju zrobiłam generalny porządek :) 

Może najpierw zacznę od recenzji płyty z lipcowego SHAPE. Jako, że wczoraj nawet nie miałam czasu jak ją wypróbować to dziś z rana wzięłam się za ćwiczenia. Na płycie jest 5 serii po 3 ćwiczenia, które powtarza się po 3 razy. Płyta i ćwiczenia bardzo przypadły mi do gustu :) Bardzo fajnie opracowane i nie mogłam uwierzyć kiedy mi te 40 min ćwiczeń zleciały ! Super :) Mimo że ćwiczenia nie są ciężkie (i naprawdę szybko czas przy nich płynie!) to pot lał się ze mnie. Jestem strasznie zadowolona :) Na pewno trening zagości u mnie i myślę, że idealny będzie ten trening dla mnie kiedy dopadnie mnie leń (tfu, tfu) albo gdy będę miała gorszy dzień. Jednym słowem- super ! Polecam.
A Wy kupiłyście płytę ? Co myślicie ? Podoba Wam się ?

A teraz podsumowanie „Tygodnia obserwacji”.
Zrobiłam tą akcję by samą siebie poobserwować. Ile jem, kiedy i jak. Zazwyczaj to co nam wpadnie to tego nie pamiętamy. Byłam bardzo ciekawa co z tego wyjdzie. I wyszło kilka rzeczy, błędów czy złych przyzwyczajeń.
Doznałam zaskoczenia gdy zobaczyłam ile jem kcal. W moim przekonaniu jadłam więcej niż 2000 kcal. A tu się okazało, że w przedziale 1000-1500 kcal. Warto wiedzieć ;)
Akcja dużo mi uświadomiła. Ale pamiętajcie- moim zdaniem niepotrzebnie liczyć kcal. Uważam, że jak ktoś zdrowo się odżywia nie potrzebuje liczyć kcal. Ważne jest co jemy (ile też jest ważne !). Ale gdy jecie fast foody, słodycze i mimo że dziennie wychodzi Wam np. 1500- 1800 kcal to jest złe ! Co z tego, że jesz tyle i tyle kcal gdy zaśmiecasz się ? Jesz jedzenie które nic tobie nie daje, a tylko szkodzi ? Ale również nawet to co zdrowe, a w zbyt dużych ilościach też jest złe. Więc ważny jest umiar :)

A oto moje błędy żywieniowe:
  • niedokładne przeżuwanie lub jedzenie w pośpiechu
  • jedzenie (czasami) za późno
  • za szybko jem po wypiciu (w sensie, że gdy przed posiłkiem się napiję ok 0,5-0,75l to powinnam odczekać najlepiej 30 min i dopiero jeść, a ja jem po chwili od wypicia niestety)
  • jedzenie nie zawsze gdy jestem głodna (!!!) 
  • nie zawsze przestaję jeść gdy czuję się najedzona ale z lekkim niedosytem
  • jeszcze bardziej chcę ograniczyć cukier
  • chcę jeść więcej warzyw niż teraz
  • uleganie pokusom takich jak ciasta
  • czasami zdarza mi się za szybko pić po posiłku

Więc od tej pory gdy moje „brudy” wyszły na jaw chcę powoli, każde z kolei „eliminować” i zamieniać na zdrowe nawyki. Myślałam by robić to w formie akcji. Co o tym myślicie ?
A żeby siebie i może niektórych z Was zmotywować do zmian złych nawyków na dobre będę pisać o skutkach tych nawyków na nasz organizm. Czas raz na zawsze się z nimi „rozprawić” ! :)

A jakie są Wasze opinie na temat akcji ? 

niedziela, 30 czerwca 2013

Ostatni dzień akcji i podsumowanie 4 maratonu blogerek


Witajcie. Dziś na liczniku ukazało się ponad 5000 wyświetleń ! Dziękuję :)
Dziś ostatni dzień naszej akcji- „Tydzień obserwacji”. A oto mój ostatni jadłospis:



Posiłki:
Nie ma co się zbytnio dziś chwalić…jak to można zaczynać śniadanie od drożdżówki ??? Później kilka czereśni i ze 3 migdały zjadłam i dopiero później coś zjadłam. Nie byłam głodna wcześniej. Obiad pyszny- przepis na risotto macie w poprzednim wpisie- KLIK. Czasem pamiętam o dokładnym przeżuwaniu, a raz nie. To było pół na pół. Po obiedzie czułam się bardzo fajnie. I miałam robić wegański budyń gdy mama zaczęła gotować ziemniaki i marchewkę i wyszło, że zjadłam. Trochę za późno wiem o tym. Ale po ten tydzień by wyłapać moje i Wasze złe nawyki :)

Napoje:
Wypiłam 2.6 l i 2 herbaty zielone. Wypiję jeszcze 2-3 szklanki wody. 

Treningi:
Dziś wzięłam udział w 4 maratonie blogerek i ćwiczyłam 2 godziny :)

Podsumowanie i ocena maratonu:
Bardzo podobał mi się i cieszę się, że zdecydowałam się wziąć znów udział.
Najbardziej hardcorowy zestaw / ćwiczenie- W sumie to nie wiem. Raczej takiego nie było :) 
Najbardziej przyjemny zestaw ćwiczeń – ćwiczenia z Mel B na pupę i trening rąk nr 1
Zestawy ćwiczeń, które znałam to: 10 minutowy trening nóg z Mel .B , 10 minutowy trening pośladków z Mel.B,10 minutes ABS Workout AT Home, rozgrzewka z Jillian i talia z Tifanii
Zestaw, który mnie zaskoczył – PSY gentleman challenge z Cassey Lo
Wytrzymałam-  równo 2 godziny
Nie wykonałam – dałam radę wszystko zrobić !
Brakowało mi w maratonie- w sumie to nie wiem bo i były ćwiczenia na nogi, brzuch, ramiona i pupę :)

P.S Ci co brali udział w „Tygodniu obserwacji” proszę by zrobili u siebie na blogu podsumowanie akcji :) Co Wam to dało, co Wam się podobało, a co nie ? I co chcecie zmienić w swoim żywieniu i nawykach itp :) U mnie podsumowanie będzie jutro ! :)


Create your own banner at mybannermaker.com!

sobota, 29 czerwca 2013

Szósty dzień akcji i przepis na wegańskie risotto ze szparagami i cukinią


I tak zleciał mi szósty dzień akcji. Jutro koniec :)
Jadłospis na dziś:



Posiłki:
Na śniadanie sok, a później truskawki :) (chleb upiekłam i musiałam spróbować jak wyszedł :)) W czasie między przebywaniem na dworze, a chwilowym wejściem do domu zjadłam trochę czereśni, truskawek bo trochę zgłodniałam. I świeżutko zerwany groszek. Mniam. A na obiad zrobiłam risotto ze szparagami i cukinią. Przepyszne. Do tego kawałek pomidora, siemienia i posypane ostropestem. 

Napoje:
Wypiłam ok 2,3l i 2 szklanki domowego kompotu/soku z truskawek. Wypiję jeszcze ze 3 szklanki wody i może szklankę herbaty ziołowej.

Treningi:
Cały dzień na dworze, poszłam pobiegać. Nie wiele bo musiałam do kuchni wracać ale byłam ! :) A jutro biorę udział w 4 maratonie treningowym blogerek. Więcej info na- KLIK

A dziś przepis na pyszne wegańskie risotto ze szparagami i cukinią z nutką wytrawnego wina :) Sezon na szparagi nieubłagalnie się kończy więc warto jeszcze podelektować się nimi. 

Przepis (dość dużo mi wyszło, spokojnie jak chcecie mniej to zróbcie z połowy porcji):
ponad 30 szparagów zielonych (wzięłam ile miałam)
400g ryżu do risotto np. Arborio
2 duże cukinie
2 cebule
4 łyżki oliwy
6 szklanek bulionu ze szparagów
1 niecała szklanka wody
pół kieliszka białego, wytrawnego wina (można obyć się bez)
sól (u mnie himalajska)
pieprz

Wykonanie:
Warzywa umyć. Ryż opłukać pod bieżącą wodą i osaczyć z jej nadmiaru. Cukinię pokroić na kawałki. Szparagi pokroić na kawałki i przełożyć do rondla, zalać 6 szklankami wody i zagotować na dużym ogniu. Woda ma się zagotować i po zagotowaniu gotować jeszcze ok 5 min. Ugotowane odcedzić. Cebulę obrać ze skóry, pokroić w drobną kostkę i zeszklić na rozgrzanej oliwie. Do zeszklonej cebuli dodać ugotowane wcześniej szparagi oraz pokrojoną cukinię. Składniki zalać winem wytrawnym i wodą. Dusić pod przykryciem przez 2 minuty. Do duszonych składników dodać opłukany wcześniej ryż, całość zalać bulionem warzywnym, doprawić do smaku szczyptą soli oraz pieprzu i gotować do miękkości składników. Co jakiś czas pomieszać. Na koniec na chwile zdejmijcie pokrywkę by troszkę woda wyparowała.
P.S Nie martwcie się, gdy zalejecie bulionem, a okaże się, że to „zupa”. Niech się gotuje spokojnie. I nie martwcie się, że może za mało risotto jest. Jak ja zobaczyłam ile tego bulionu i „mało” risotto chciałam trochę bulionu wylać, a dołożyć risotto, ale dobrze, że tego nie zrobiłam :) Po pewnym czasie risotto wszystko wchłonęło i okazało się, że wcale nie ma go tak mało.


Smacznego  !

A poza tym kochani kupiłam ponad 2 kg rabarbaru ! Myślałam, że już nie dostane ale się udało :) Będą dżemy ! A dziś robiłam dżemy z truskawek. Wczoraj miałam ponad 17 kg truskawek !

Create your own banner at mybannermaker.com!
=

piątek, 28 czerwca 2013

Piąty dzień akcji i ostropest plamisty


Ale ten czas leci ! Dziś mija 5 dzień akcji :) Jak się trzymacie ? Jak Wam idzie ?


Posiłki:
Z braku czasu dziś najzwyklejsze kanapki na śniadanie. W końcu konie roku i wakacje ! W klasie czekał na nas tort. Odmówić nie mogłam bo mi dali ale i tak poprosiłam o mały kawałek. Później mała przekąska i obiad.

Napoje:
Nie wiem ile dokładnie dziś wypiłam bo piłam z butelki  dziś ale myślę że spokojnie 2,4 l i jedną ziołową herbatę. Wypiję jeszcze 3-4 szklanki wody i 1 herbatę.

Treningi:
Niestety z powodu zakończenia tym razem do nas przyjechała rodzinka. Dopiero  w sumie przed chwilą pojechali. Nic nadprogramowo nie zjadłam ;) Dziś lub jutro układam plan treningowy :)

Czas na omówienie rzeczy:
Ostropest plamisty
To europejska roślina podobna do ostu o silnych właściwościach farmakologicznych korzystnie wpływa na wątrobę. Swą skuteczność zawdzięcza trzem chroniącym wątrobę substancją, które łączenie zwane są sylimaryną. Dojrzałe nasiona zawierają jej od 4 do 6%.
Ostropest podnosi poziom glutationu w organizmie (nawet o 50%), który będą silnym przeciwutleniaczem, mocniejszym niż wit. C i E przeciwdziałają uszkadzaniu komórek wątroby przez wolne rodniki, odgrywa ważną rolę w odtruwaniu, wspomaga regenerację czyli wymianę jej uszkodzonych komórek na nowe.
Wskazany jest podczas stanów rekonwalescencji po toksyczno-metabolicznych uszkodzeniach wątroby spowodowanych: długotrwałymi kuracjami antybiotykowymi, nadużywaniem alkoholu, chemioterapią, zatruciem grzybami. W zaburzeniach czynności wątroby na wskutek złej diety i cukrzycy. Wspomaga przy wirusowym zapaleniu wątroby typu C, zapalenia dróg żółciowych woreczka i woreczka żółciowego. Zmniejsza uszkodzenia wątroby w czasie chemioterapii , przyśpieszając usuwanie substancji toksycznych odkładających się w organizmie.
Można gryźć całe nasiona jak słonecznik, a zmielone dodawać do potraw np. sałatek, zup, musli itp. 1 łyżeczka dziennie. Nasiona ostropestu można stosować w sposób długotrwały.

Więc jeśli macie problemy z wątrobą itp. to nie pomogą Wam żadne leki !!! One Wam tylko zaszkodzą jeszcze bardziej ! Pomoże Wam tylko zdrowa dieta (styl życia), aktywność fizyczna i natura w postaci roślin, ziół itp !

Create your own banner at mybannermaker.com!