piątek, 5 lipca 2013

Każdy kęs ma znaczenie...


Witajcie. Przepraszam za przerwę ale nie miałam czasu by cokolwiek napisać. Ćwiczeń nie zaniedbałam :) W środę zrobiłam Skalpel Ewy, a w czw Kilera. Dla przypomnienia :) A teraz zapraszam na przeczytanie o skutkach niedokładnego gryzienia.

Dzisiejsza rzeczywistość
Często połykamy zbyt duże kęsy bez dokładnego pogryzienia. Powoduje to znaczne obciążenie żołądka i niedokładne, utrudnione trawienie. Tymczasem powinniśmy w jamie ustnej przeżuwać jeden kęs nie mniej niż 30 razy !  (zależy od pożywienia, które jemy. Jeśli przeżuwamy truskawkę czy malinę wiadomo, że przeżuć będzie mniej, a jeśli jemy np. chleb to niech będzie minimum 30 żuć) mieszając ze śliną, zanim zostanie połknięty. Zanim wyjaśnię dlaczego jest to takie ważne przyjrzyjmy się procesowi, który zachodzi w jamie ustnej. 

Na czym polega proces wstępnego trawienia i korzyści płynące z dokładnego przeżuwania
Zadaniem zębów jest rozdrabnianie pokarmów. Siekacze dzielą go na kawałki, a zęby boczne mielą na półpłynną papkę, a kły muszę uporać się z twardszymi, czy bardziej włóknistymi fragmentami. Już w jamie ustnej rozpoczyna się trawienie węglowodanów (inaczej trawienie wstępne) pod wpływem enzymu zawartym w ślinie (ptyalina).
Przesycanie pokarmów śliną (dokładne przeżuwanie) ma podwójną funkcję. Z jednej strony bogate w węglowodany pożywanie ulega w jamie ustnej wstępnemu trawieniu, z drugiej strony zaś, zostaje niemal dosłownie zapakowane w ślinę. Każdy kęs opatrzony zostaje warstwą ochronną, co znacznie ułatwia przełykanie. Ponadto ślina ma działanie antybakteryjne.
Dodatkowo w trakcie przeżuwania nasz mózg wydziela taki neurotransmiter o nazwie serotonina. Jest ona odpowiedzialna za nasze dobre psychiczne samopoczucie. To znaczy ludzie którzy są diagnozowani z depresja prawie zawsze mają jego niedobór i jest on głównym składnikiem zawartym w lekach antydepresyjnych.
Kolejną ważną sprawą jest to, że im dokładnie przeżujemy pokarm i wymieszamy ze śliną nasz żołądek będzie o wiele mniej obciążony i trawienie ulegnie znaczniej poprawie. Ponieważ niestrawiony pokarm (niedokładnie pogryziony i niezmieszany dostatecznie ze śliną) w temperaturze blisko 40°C szybko zaczyna gnić i fermentować, powodując m.in. wzdęcia czy powstawanie trujących toksyn.
Istotną też rzeczą jest to że im dłużej i dokładniej przeżuwamy pokarm szybciej czujemy się najedzeni czy syci. Dzieje się tak, ponieważ zanim jedzenie trafi do naszego żołądka i wyśle sygnał „sytości” może minąć nawet 15 min. Więc jeśli dłużej gryziemy i jemy pokarm obtoczony śliną szybciej trafia do żołądka. Dokładne gryzienie zaspokaja głód mniejszą ilością jedzenia, co zapobiega przed „podjadaniem”.  
Część dolegliwości gastrycznych można zmniejszyć, rozpoczynając od dokładnego przeżuwania. Jedzenie w pośpiechu, bez dokładnego przegryzania i wymieszania ze śliną to prosta droga do problemów gastrycznych i wielu chorób powodowanych złym funkcjonowaniem układu pokarmowego.  

Podsumowanie
Dlatego nawet jak pijesz szejki, soki czy nawet wodę wymieszaj je koniecznie ze ślina (mi to przypomina płukanie zębów).  Nie łykaj pochopnie dlatego, że będziesz się czul głodny jak połkniesz zamiast “ zjeść” to pokarm nie będzie  mógł  się prawidłowo strawić. Jest takie przysłowie, które mówi “ Żuj swój sok i pij swoje jedzenie”.  Czyli: żuj, przeżuwaj , wymieszaj ze śliną i dopiero wtedy połykaj.

Akcja „Jedz powoli, czas nie goni”
Ja sama niestety ma z tym wielki problem. Niestety ! Pamiętam przez co to się zaczęło. Kiedyś jak miałam może z 3-4 lata jadłam bardzo wolno. Mój tato zawsze jadł wszystko najszybciej i pierwszy zawsze kończył posiłek. Więc ja jako małe dziecko chciałam zawsze być od Niego szybsza i zjeść pierwsza obiad. Udało się…ale niestety jakim kosztem. Teraz muszę na nowo uczyć się powoli jeść i delektować się smakiem. Prośba z mojej strony do rodziców: Proszę dawajcie dzieciom dobry przykład ! Ponieważ ma to ogromny wpływ na nie. Nie niszczcie zdrowia Waszych pociech, tylko przekazujcie im zdrowe i mądre nawyki (ale pamiętajcie, trzeba zacząć od siebie ! :))
Dlatego związku z tym, że wiele osób (i ja) ma problem z dokładnym przeżuwaniem (a jest to niezwykle ważne) zakładam tygodniową akcję „Jedz powoli, czas nie goni”.
Akcja polega na tym, żeby powoli i bardzo dokładnie przeżuwać pokarm- minimum 30 razy (zależy od pożywienia, które jemy. Jeśli przeżuwamy truskawkę czy malinę wiadomo, że przeżuć będzie mniej, a jeśli jemy np. chleb to niech będzie minimum 30 żuć) i delektować się smakiem każdego posiłku. Wyjdzie to nam tylko na zdrowie ! 
Żeby pomóc sobie w tym trudnym wyzwaniu zachęcam Wam byście nie jedli przy włączonym telewizorze czy czytają książkę. Wtedy nie skupiamy się na jedzeniu tylko na innych rzeczach. Niech posiłek będzie dla nas odpoczynkiem i przyjemnością. Dodatkowo ja napiszę sobie kartę „jedz powoli” i będę miała ją przy sobie, w zasięgu wzroku podczas jedzenia. Ponieważ mogę zapomnieć o powolnym przeżuwaniu.
Będę Wam codziennie pisać „raporty” jak mi poszło i myślę, że Wy też piszcie jak się Wam udaje. Ważne żeby nawet po zakończeniu tej akcji dalej pracować nad tym, aż stanie się odruchem. Do tego dążymy.
Jeśli chcecie się przyłączyć piszcie w komentarzu lub na: aguchaka@wp.pl Zachęcam wszystkich bo to chodzi o nasze zdrowie ! :)

Baner do pobrania

<a href="http://zdrowiezwyboru.blogspot.com/2013/07/kazdy-kes-ma-znaczenie.html" target="_blank"><img src="http://i.imgur.com/4UajxaD.jpg" alt='Create your own banner at mybannermaker.com!' border=0 /></a><br></a>




“ Żuj swój sok i pij swoje jedzenie”.


wtorek, 2 lipca 2013

Podsumowanie "tygodnia obserwacji", moje błędy żywieniowe i recenzja płyty z magazynu SHAPE


Przepraszam Was, że wczoraj nic nie napisałam, ale nie było mnie prawie, że w domu. Zrobiłam wczoraj na nogach jakieś 11-12 km, musiałam pozałatwiać kilka rzeczy na mieście i tak mi zszedł cały dzień. Ale już jestem :) A tak na marginesie dziś po ćwiczeniach byłam taka pełna energii, że cały dom posprzątałam, a w swoim pokoju zrobiłam generalny porządek :) 

Może najpierw zacznę od recenzji płyty z lipcowego SHAPE. Jako, że wczoraj nawet nie miałam czasu jak ją wypróbować to dziś z rana wzięłam się za ćwiczenia. Na płycie jest 5 serii po 3 ćwiczenia, które powtarza się po 3 razy. Płyta i ćwiczenia bardzo przypadły mi do gustu :) Bardzo fajnie opracowane i nie mogłam uwierzyć kiedy mi te 40 min ćwiczeń zleciały ! Super :) Mimo że ćwiczenia nie są ciężkie (i naprawdę szybko czas przy nich płynie!) to pot lał się ze mnie. Jestem strasznie zadowolona :) Na pewno trening zagości u mnie i myślę, że idealny będzie ten trening dla mnie kiedy dopadnie mnie leń (tfu, tfu) albo gdy będę miała gorszy dzień. Jednym słowem- super ! Polecam.
A Wy kupiłyście płytę ? Co myślicie ? Podoba Wam się ?

A teraz podsumowanie „Tygodnia obserwacji”.
Zrobiłam tą akcję by samą siebie poobserwować. Ile jem, kiedy i jak. Zazwyczaj to co nam wpadnie to tego nie pamiętamy. Byłam bardzo ciekawa co z tego wyjdzie. I wyszło kilka rzeczy, błędów czy złych przyzwyczajeń.
Doznałam zaskoczenia gdy zobaczyłam ile jem kcal. W moim przekonaniu jadłam więcej niż 2000 kcal. A tu się okazało, że w przedziale 1000-1500 kcal. Warto wiedzieć ;)
Akcja dużo mi uświadomiła. Ale pamiętajcie- moim zdaniem niepotrzebnie liczyć kcal. Uważam, że jak ktoś zdrowo się odżywia nie potrzebuje liczyć kcal. Ważne jest co jemy (ile też jest ważne !). Ale gdy jecie fast foody, słodycze i mimo że dziennie wychodzi Wam np. 1500- 1800 kcal to jest złe ! Co z tego, że jesz tyle i tyle kcal gdy zaśmiecasz się ? Jesz jedzenie które nic tobie nie daje, a tylko szkodzi ? Ale również nawet to co zdrowe, a w zbyt dużych ilościach też jest złe. Więc ważny jest umiar :)

A oto moje błędy żywieniowe:
  • niedokładne przeżuwanie lub jedzenie w pośpiechu
  • jedzenie (czasami) za późno
  • za szybko jem po wypiciu (w sensie, że gdy przed posiłkiem się napiję ok 0,5-0,75l to powinnam odczekać najlepiej 30 min i dopiero jeść, a ja jem po chwili od wypicia niestety)
  • jedzenie nie zawsze gdy jestem głodna (!!!) 
  • nie zawsze przestaję jeść gdy czuję się najedzona ale z lekkim niedosytem
  • jeszcze bardziej chcę ograniczyć cukier
  • chcę jeść więcej warzyw niż teraz
  • uleganie pokusom takich jak ciasta
  • czasami zdarza mi się za szybko pić po posiłku

Więc od tej pory gdy moje „brudy” wyszły na jaw chcę powoli, każde z kolei „eliminować” i zamieniać na zdrowe nawyki. Myślałam by robić to w formie akcji. Co o tym myślicie ?
A żeby siebie i może niektórych z Was zmotywować do zmian złych nawyków na dobre będę pisać o skutkach tych nawyków na nasz organizm. Czas raz na zawsze się z nimi „rozprawić” ! :)

A jakie są Wasze opinie na temat akcji ? 

niedziela, 30 czerwca 2013

Ostatni dzień akcji i podsumowanie 4 maratonu blogerek


Witajcie. Dziś na liczniku ukazało się ponad 5000 wyświetleń ! Dziękuję :)
Dziś ostatni dzień naszej akcji- „Tydzień obserwacji”. A oto mój ostatni jadłospis:



Posiłki:
Nie ma co się zbytnio dziś chwalić…jak to można zaczynać śniadanie od drożdżówki ??? Później kilka czereśni i ze 3 migdały zjadłam i dopiero później coś zjadłam. Nie byłam głodna wcześniej. Obiad pyszny- przepis na risotto macie w poprzednim wpisie- KLIK. Czasem pamiętam o dokładnym przeżuwaniu, a raz nie. To było pół na pół. Po obiedzie czułam się bardzo fajnie. I miałam robić wegański budyń gdy mama zaczęła gotować ziemniaki i marchewkę i wyszło, że zjadłam. Trochę za późno wiem o tym. Ale po ten tydzień by wyłapać moje i Wasze złe nawyki :)

Napoje:
Wypiłam 2.6 l i 2 herbaty zielone. Wypiję jeszcze 2-3 szklanki wody. 

Treningi:
Dziś wzięłam udział w 4 maratonie blogerek i ćwiczyłam 2 godziny :)

Podsumowanie i ocena maratonu:
Bardzo podobał mi się i cieszę się, że zdecydowałam się wziąć znów udział.
Najbardziej hardcorowy zestaw / ćwiczenie- W sumie to nie wiem. Raczej takiego nie było :) 
Najbardziej przyjemny zestaw ćwiczeń – ćwiczenia z Mel B na pupę i trening rąk nr 1
Zestawy ćwiczeń, które znałam to: 10 minutowy trening nóg z Mel .B , 10 minutowy trening pośladków z Mel.B,10 minutes ABS Workout AT Home, rozgrzewka z Jillian i talia z Tifanii
Zestaw, który mnie zaskoczył – PSY gentleman challenge z Cassey Lo
Wytrzymałam-  równo 2 godziny
Nie wykonałam – dałam radę wszystko zrobić !
Brakowało mi w maratonie- w sumie to nie wiem bo i były ćwiczenia na nogi, brzuch, ramiona i pupę :)

P.S Ci co brali udział w „Tygodniu obserwacji” proszę by zrobili u siebie na blogu podsumowanie akcji :) Co Wam to dało, co Wam się podobało, a co nie ? I co chcecie zmienić w swoim żywieniu i nawykach itp :) U mnie podsumowanie będzie jutro ! :)


Create your own banner at mybannermaker.com!

sobota, 29 czerwca 2013

Szósty dzień akcji i przepis na wegańskie risotto ze szparagami i cukinią


I tak zleciał mi szósty dzień akcji. Jutro koniec :)
Jadłospis na dziś:



Posiłki:
Na śniadanie sok, a później truskawki :) (chleb upiekłam i musiałam spróbować jak wyszedł :)) W czasie między przebywaniem na dworze, a chwilowym wejściem do domu zjadłam trochę czereśni, truskawek bo trochę zgłodniałam. I świeżutko zerwany groszek. Mniam. A na obiad zrobiłam risotto ze szparagami i cukinią. Przepyszne. Do tego kawałek pomidora, siemienia i posypane ostropestem. 

Napoje:
Wypiłam ok 2,3l i 2 szklanki domowego kompotu/soku z truskawek. Wypiję jeszcze ze 3 szklanki wody i może szklankę herbaty ziołowej.

Treningi:
Cały dzień na dworze, poszłam pobiegać. Nie wiele bo musiałam do kuchni wracać ale byłam ! :) A jutro biorę udział w 4 maratonie treningowym blogerek. Więcej info na- KLIK

A dziś przepis na pyszne wegańskie risotto ze szparagami i cukinią z nutką wytrawnego wina :) Sezon na szparagi nieubłagalnie się kończy więc warto jeszcze podelektować się nimi. 

Przepis (dość dużo mi wyszło, spokojnie jak chcecie mniej to zróbcie z połowy porcji):
ponad 30 szparagów zielonych (wzięłam ile miałam)
400g ryżu do risotto np. Arborio
2 duże cukinie
2 cebule
4 łyżki oliwy
6 szklanek bulionu ze szparagów
1 niecała szklanka wody
pół kieliszka białego, wytrawnego wina (można obyć się bez)
sól (u mnie himalajska)
pieprz

Wykonanie:
Warzywa umyć. Ryż opłukać pod bieżącą wodą i osaczyć z jej nadmiaru. Cukinię pokroić na kawałki. Szparagi pokroić na kawałki i przełożyć do rondla, zalać 6 szklankami wody i zagotować na dużym ogniu. Woda ma się zagotować i po zagotowaniu gotować jeszcze ok 5 min. Ugotowane odcedzić. Cebulę obrać ze skóry, pokroić w drobną kostkę i zeszklić na rozgrzanej oliwie. Do zeszklonej cebuli dodać ugotowane wcześniej szparagi oraz pokrojoną cukinię. Składniki zalać winem wytrawnym i wodą. Dusić pod przykryciem przez 2 minuty. Do duszonych składników dodać opłukany wcześniej ryż, całość zalać bulionem warzywnym, doprawić do smaku szczyptą soli oraz pieprzu i gotować do miękkości składników. Co jakiś czas pomieszać. Na koniec na chwile zdejmijcie pokrywkę by troszkę woda wyparowała.
P.S Nie martwcie się, gdy zalejecie bulionem, a okaże się, że to „zupa”. Niech się gotuje spokojnie. I nie martwcie się, że może za mało risotto jest. Jak ja zobaczyłam ile tego bulionu i „mało” risotto chciałam trochę bulionu wylać, a dołożyć risotto, ale dobrze, że tego nie zrobiłam :) Po pewnym czasie risotto wszystko wchłonęło i okazało się, że wcale nie ma go tak mało.


Smacznego  !

A poza tym kochani kupiłam ponad 2 kg rabarbaru ! Myślałam, że już nie dostane ale się udało :) Będą dżemy ! A dziś robiłam dżemy z truskawek. Wczoraj miałam ponad 17 kg truskawek !

Create your own banner at mybannermaker.com!
=

piątek, 28 czerwca 2013

Piąty dzień akcji i ostropest plamisty


Ale ten czas leci ! Dziś mija 5 dzień akcji :) Jak się trzymacie ? Jak Wam idzie ?


Posiłki:
Z braku czasu dziś najzwyklejsze kanapki na śniadanie. W końcu konie roku i wakacje ! W klasie czekał na nas tort. Odmówić nie mogłam bo mi dali ale i tak poprosiłam o mały kawałek. Później mała przekąska i obiad.

Napoje:
Nie wiem ile dokładnie dziś wypiłam bo piłam z butelki  dziś ale myślę że spokojnie 2,4 l i jedną ziołową herbatę. Wypiję jeszcze 3-4 szklanki wody i 1 herbatę.

Treningi:
Niestety z powodu zakończenia tym razem do nas przyjechała rodzinka. Dopiero  w sumie przed chwilą pojechali. Nic nadprogramowo nie zjadłam ;) Dziś lub jutro układam plan treningowy :)

Czas na omówienie rzeczy:
Ostropest plamisty
To europejska roślina podobna do ostu o silnych właściwościach farmakologicznych korzystnie wpływa na wątrobę. Swą skuteczność zawdzięcza trzem chroniącym wątrobę substancją, które łączenie zwane są sylimaryną. Dojrzałe nasiona zawierają jej od 4 do 6%.
Ostropest podnosi poziom glutationu w organizmie (nawet o 50%), który będą silnym przeciwutleniaczem, mocniejszym niż wit. C i E przeciwdziałają uszkadzaniu komórek wątroby przez wolne rodniki, odgrywa ważną rolę w odtruwaniu, wspomaga regenerację czyli wymianę jej uszkodzonych komórek na nowe.
Wskazany jest podczas stanów rekonwalescencji po toksyczno-metabolicznych uszkodzeniach wątroby spowodowanych: długotrwałymi kuracjami antybiotykowymi, nadużywaniem alkoholu, chemioterapią, zatruciem grzybami. W zaburzeniach czynności wątroby na wskutek złej diety i cukrzycy. Wspomaga przy wirusowym zapaleniu wątroby typu C, zapalenia dróg żółciowych woreczka i woreczka żółciowego. Zmniejsza uszkodzenia wątroby w czasie chemioterapii , przyśpieszając usuwanie substancji toksycznych odkładających się w organizmie.
Można gryźć całe nasiona jak słonecznik, a zmielone dodawać do potraw np. sałatek, zup, musli itp. 1 łyżeczka dziennie. Nasiona ostropestu można stosować w sposób długotrwały.

Więc jeśli macie problemy z wątrobą itp. to nie pomogą Wam żadne leki !!! One Wam tylko zaszkodzą jeszcze bardziej ! Pomoże Wam tylko zdrowa dieta (styl życia), aktywność fizyczna i natura w postaci roślin, ziół itp !

Create your own banner at mybannermaker.com!

czwartek, 27 czerwca 2013

Czwarty dzień akcji i trochę o quinoi


Dzisiejszy jadłospis:


Posiłki:
Niestety wszystko dziś było troszkę rozregulowane. Śniadanie- pyszności ! Drugie śniadanie standardowo kanapka bo nie miałam czasu na zrobienia sałatki. Skończyłam wcześniej szkołę i postanowiłam, że coś zjem bo idę do stajni i nie chcę być głodna. Więc zjadłam. Później przyszłam do domu i zjadłam i pojechaliśmy do rodziny. A jak to się kończy ? A chcecie tego, a tego ? A jeszcze trochę ? Nie ? Dlaczego ? Noo więc zjadłam frytki robione przez ciocię (dawno nie jadłam ale obeszło by się bez) do tego, malutki kawałek ciasta i kilka migdałów. Wszystko na oko wymierzyłam bo nie miałam wagi. Te spotkania rodzinne…

Napoje:
Wypiłam dziś ok 2,6-2,8 l i jeszcze wypije jakieś 3 lub 4 szklanki wody (1 szkl=250ml) i 2 herbaty ziołowe.

Treningi:
Mam już serdecznie dosyć moich wymówek odnośnie treningów i jeśli nie będę  mogła poćwiczyć w domu jadę na rower ! Nie ma wymówek ! W końcu od jutra mam wakacje i biorę się za siebie! Do tego konie chodzą na obozach więc ja będę mieć więcej czasu dla siebie ;) Muszę sobie plan zaplanować bo to najbardziej mnie zmotywuje :)

A dziś trochę o:
Quinoa
Przybywa do nas z daleka, zza oceanu i rozległego kontynentu. Quinoa, inaczej komosa ryżowa, kiedyś bujnie porastała poletka w Andach. Potem na długie stulecia popadła w zapomnienie, żeby w XX wieku, kiedy ponownie poznano siłę jej wartości odżywczych, triumfalnie powrócić.
Quinoa, zwana w Ameryce Południowej "małym ryżem" wbrew pozorom nie ma z nim nic wspólnego. Nie jest w ogóle zbożem, lecz wytwarza bogate w skrobię nasiona, co sprawia, że w zastosowaniach kulinarnych traktuje się ją właśnie jak zboże.
Ta roślina, jako jedna z nielicznych, zawiera wszystkie niezbędne do życia aminokwasy - dzięki czemu pochodzące z niej białko jest pełnowartościowe. A do tego jest go dużo - w 100 g ziaren quinoa znajdziemy 13 - 22 g białek. Osoby, które nie chcą albo nie mogą spożywać mięsa w komosie ryżowej znajdą pełnowartościowy zamiennik.
Jednym z białek występujących w quinoa jest lizyna - rzadko spotykany aminokwas, należący do grupy substancji, które nie mogą być syntetyzowane w organizmie człowieka i trzeba je dostarczać wraz z pożywieniem. Lizynie zawdzięczamy w dużej mierze efektywność organizmu w procesach odnowy tkanek i wytwarzania hormonów i enzymów, a także prawdopodobnie w zwalczaniu komórek nowotworowych. Jej niedobór skutkuje brakiem odporności, zaburzoną koncentracją, zmęczeniem i rozdrażnieniem oraz anemią. Jako białko odpowiedzialne za prawidłowy rozwój mięśni i kości jest szczególnie istotna w okresie rozwijania się organizmu.
W ziarnach quinoa znajdziemy jednak nie tylko białka. Są one istną kopalnią minerałów: stugramowa porcja zawiera 200 mg wapnia, 470 mg fosforu, 1040 mg potasu i 50mg żelaza (ponad dwukrotne dzienne zapotrzebowanie). Znajdziemy tam także 310 mg magnezu - dzienną porcję pierwiastka, którego niedobór odczuwa ok. 60% polskiego społeczeństwa.
Quinoa jest także bogata w witaminy. W 100 gramach jej ziaren znajdziemy:
  • 0,65 g witamina B1
  • 0,4 g witaminy B2
  • 5,37 g witaminy D
Ziarna quinoa są cennym produktem dla osób cierpiących na cukrzycę - mają wyjątkowo niski indeks glikemiczny (35) więc nie powodują gwałtownych skoków poziomu cukru we krwi. Z tego samego względu jest to świetny produkt dla osób, które chciałyby zrzucić kilka kilogramów – nie będą one czuły potrzeby ciągłego podjadania, gdyż posiłek zawierający quinoa na długo zaspokoi głód. Ponieważ komosa ryżowa właściwie nie jest zbożem, nie zawiera glutenu - dlatego można ją dodawać do posiłków alergików, a wytworzona z niej mąka jest świetnym surowcem na pieczywo dla osób uczulonych.
Uwaga: ziarna quinoa zawierają saponiny. To składnik, który ma właściwości rozrzedzające krew - dlatego, jeśli posiłek z komosy ma być podany osobie z problemami krążenia lub małemu dziecku, dobrze jest najpierw ją kilkakrotnie przepłukać (saponiny bardzo łatwo rozpuszczają się w wodzie).

Z czym się ją je ?
Jej ogromnym plusem jest uniwersalność: możemy ją dodawać wszędzie tam, gdzie do tej pory stosowaliśmy ryż, kaszę czy makaron. W ojczystych stronach komosy jest ona dodatkiem do rozmaitych zup i wypieków, a jej ziarna sfermentowane z prosem tworzą napój podobny do piwa. W naszej kuchni będzie znakomita jako:
  • dodatek do dań na ciepło: zapiekanek, zup oraz dań z woka
  • składnik sałatek - wystarczy wymieszać ugotowane, wystudzone ziarna z warzywami, żeby otrzymać pyszną, pożywną sałatkę
  • dodatek do porannego muesli - po podprażeniu na patelni lub w piekarniku a następnie ugotowaniu w soku owocowym
  • dodatek do dań na słodko
Ziarna quinoa, w Ameryce Południowej nazywanej często "małym ryżem", zgodnie z przydomkiem przyrządzamy podobnie jak ryż: przepłukujemy w wodzie, przecedzamy, a następnie zalewamy wodą i gotujemy pod przykryciem do miękkości (ok. 15 minut).
Komosę ryżową możemy włączyć nie tylko do dań kuchni europejskiej, ale także orientalnej. Doskonale wpisze się ona w kulinarną tradycję Chin. Gotując w zgodzie z ideą Pięciu Przemian, pamiętajmy o tym, że ziarnom quinoa przypisywany jest smak słodki i kwaśny. Mają one także właściwości rozgrzewające.


Create your own banner at mybannermaker.com!

środa, 26 czerwca 2013

Trzeci dzień akcji i sól himalajska



Dziś mija trzeci dzień akcji- „Tydzień obserwacji”
Mój dzisiejszy jadłospis:

Posiłki:
Staram się jeść , gdy jestem faktycznie głodna, ale dopiero walczę z tym. Coraz lepiej mi idzie, ale nie przyznam, że owsianka o tej porze to trochę za późno…Trudno. Mój błąd. A ciasto mama zrobiła- takie bardzo delikatne, z minimalną zawartością cukru brązowego z truskawkami. Ostatni kawałek. Na szczęście bo nie będzie kusić ;)
Napoje:
Wypiłam 7 szklanek i wypije jeszcze jakieś 3 szklanki.
Treningi:
Dziś  kompletnie nie miałam czasu ! Za to miałam dwie intensywne jazdy+ praca z trzecim koniem, spacer. A nie mogłam bo dużo czasu na koniach później pojechałam do rodziny i dopiero wróciłam, zjadłam wcześniej i jeszcze muszę jeszcze załatwić kilka spraw. Niestety dziś znowu nic.

A teraz opiszę pierwszy produkt z wczorajszych zakupów:

Sól himalajska
Pochodzi z jednego miejsca na wschodnim sanie Karakorum Himalajów w Pakistanie. Różowy kolor soli spowodowany jest dużą zawartością pierwiastków żelaza. Sól himalajska jest najzdrowszą i najczystszą solą dostępną na ziemi. Ten rodzaj soli krystalicznej jest w całości czysty i naturalny. W sli krystalicznej, pierwiastki są dostępne w drobnych cząsteczkach, że mogą być łatwo wchłaniane przez komórki organizmu i poddane procesowi metabolicznemu. Dawniej sól ta była nazywana „solą króla”, ponieważ była zarezerwowana dla rodzin królewskich. Zwykły obywatel dostawał tylko sól kamienną. Sól himalajska jest w 100% czysta- zawiera 84 „naturalne” pierwiastki niezbędne dla naszego organizmu takie jak: chrom, mangan, żelazo, kobalt, miedź, cynk, srebro, złoto, jod, bar, cyna itd.
Sól krystaliczna może wspomóc odnowę i utrzymanie równowagi energii w organizmie, zrównoważyć stosunek kwasów i zasad, rozpuszczać i uwalniać skrystalizowane odłogi (będące przyczyną chorób reumatycznych),  kamieni nerkowych i pęcherzyka żółciowego, wspomaga wypłukiwanie metali ciężkich takich jak Merkury z wypełnień dentystycznych oraz kadmu będącego skutkiem palenia i otaczających nas zanieczyszczeń, normalizuje ciśnienie krwi, oczyszcza jelit, leczy choroby skórne układ oddechowy i wspomaga osłabienie uzależnień.
Zachęcam wszystkich do zakupu, ponieważ jeśli lubicie solić to lepiej naturalną solą niż  chemią. Tania to ona nie jest ale myślę, że  warto zainwestować w zdrowie.